wtorek, 4 grudnia 2012

Rozdział V

                                                Rozdział V
Przestraszony Zayn wszedł po zakurzonych schodach na pierwsze piętro. Chłopak zmierzał na koniec wąskiego korytarza skąd dobiegały piski Megg.
-Meggie coś się stało? – zapytał kiedy był już w pokoju, w którym znajdowała się dziewczyna
-Proszę cię, weź tego pająka z tego zeszytu! -wskazała palcem na brulion leżący na podłodze
-No już spokojnie…- Malik wziął pająka w ręce po czym wyrzucił go przez okno -  Ten pająk był mniejszy niż ….. - dodał
-Dobra nie kończ, nie musisz się chwalić takimi rzeczami…- przerwała mu, blondynka schyliła się, żeby podnieść zeszyt- Dobra to idziemy.. -  dodała
- A co z pudełkiem…?
-Jakim pudełkiem?- zastanowiła się, a po chwili jej się przypomniało – Ach tak… - chciała się wytłumaczyć -… Miałeś nie zadawać pytań, tak ? Idziemy. – ucięła temat

Wczesnym rankiem Lou z Jula wylecieli do Paryża na lotnisko odwiózł ich Liam, który również bardzo wcześnie postanowił wyjechać do swojego wujka.  W domu została Aleksa, Niall i Harry.
-Czyli jutro zostanę sama? –zapytała smutno dziewczyna przy śniadaniu
-Tak , ale postaram się jak najwcześniej wrócić..- poinformował Harry
-Ja też postaram się.- powiedział Niall
- Bez przesady, wytrzymam parę dni sama. Może terapia z zakupami mi pomoże.  - poinformowała Aleksa
- Nie chciałbym zobaczyć potem rachunku… - powiedział Niall przeżuwając kęs kanapki
- Więc ciesz się, że go nie dostaniesz.
- Wiesz ile jedzenia byłoby za te rzeczy, które na sobie masz?
- Czy ty zawsze tylko i o jednym? Bo…
- Powinnaś brać przykład z Hazzy. On przynajmniej chodzi nago i dzięki temu ubrania wolniej ulegają zniszczeniu….
- Za chwile opiszesz mi jego ciało ze szczegółami…
- A chcesz?
- Nie- zaprzeczyła szybko -  Na pewno nie teraz… - dodała patrząc na swoje niezjedzone jeszcze śniadanie
Harry słysząc ich głupią wymianę zdań zaczął się śmiać.
- No i z czego się cieszysz? – zapytała Aleksa
- Pewnie z tego, że chcesz zobaczyć go nago.- odpowiedział Niall
- Nic takiego nie powiedziałam
- Ale można to tak wywnioskować.
- Ciekawe, z którego zdania… - odpowiedziała Horanowi- Przestaniesz się śmiać czy nie? – zapytała loczka
On tylko pokiwał przecząco głową i zaczął się śmiać jeszcze głośniej. Aleksa dopiła ostatni łyk herbaty i wstała od stołu
- Świetnie, więc sprzątasz po śniadaniu- poinformowała go z zamiarem wyjścia z kuchni
- Dzisiaj twoja kolej – powiedział między napadami śmiechu – Grafik –  wskazał na kartkę przyczepioną magnesami w kształcie marchewek
Dziewczyna podeszła do kartki, przeczytała ją po czym wzięła długopis z blatu obok i skreśliła swoje imię i napisała:
 „ Za zgodą chłopaków dyżur za mnie będą pełnić na zmianę Harry z Niallerem.
                                                                                                              - Aleksa ©”
- Powodzenia – szepnęła drwiąco i wyszła z kuchni.


-Lou zostaw ten bagaż dam sobie radę!- krzyczała Jula kiedy jej brat wyrywał jej walizkę.
-Zamknij się! Jeszcze by tego brakowało, żeby fani się dowiedzieli, że jestem w Paryżu. Wyjechałem z tobą a nie z milionem fanów.- Chłopak spojrzał się jej głęboko w oczy, a ona ze złością upuściła mu walizkę na nogi. 
-Kocham cię wiesz?
-I ja mam wytrzymać z tobą ten cały tydzień? –powiedział z ironią. Jula na odpowiedź tylko zatrzepotała rzęsami w żartach
Tomlinsonowie w hotelu mieli obok siebie pokoje, oraz wspólny balkon co pozwalało szybko się kontaktować.
-Jula wpuść mnie !- krzyczał Lou pukając w drzwi od balkonu. Dziewczyna pokazała mu fucka, ale po kilku minutach dobijania się brata jednak uległa.
-Mam dla ciebie niespodziankę- powiedział wchodząc
-Mmmm… Mam się bać?
-Nie raczej nie-przerwał na chwilę aby dobrać odpowiednie słowa- No.. bo.. jestem w ciąży.. Nie mówiłem ci tego wcześniej, bo bałem się twojej reakcji.
-No okej.. – Julka popatrzyła na niego jak na idiotę- Czyli co z tą niespodzianką?
-Tak na serio to mam kolegę, który bawi się w modelingu. I on był fotografem Alison. Jak chcesz to mogę do niego zadzwonić i umówić się na spotkanie..
-Jasne że tak !- Julka zaczęła głośno piszczeć i wskoczyła bratu na szyję.

Następnego dnia rodzeństwo pojechało na umówione spotkanie z niejakim Patrick’iem. Pracował akurat nad sesją z zdjęciową z jakąś dziewczyna, ale gdy zobaczył Lou kazał zrobić przerwę. Louis przywitał się z nim i powiedział po co przyszedł. Patrick bez problemu zgodził się opowiedzieć Julce o jego przyjaźni z Alison. Louis nie chcąc im przeszkadzać zostawił ich samych i odszedł kilka metrów dalej oglądać zdjęcia sesji zimowej.
- To ty jesteś tym sławnym Louisem z One Direction? – zapytała jedna z modelek zachodząc chłopaka od tyłu.
- Nie wiedziałem, że mam aż takie branie…- zmierzył ją wzrokiem i zaczął kończyć swoją wypowiedź- Mam na myśli to, że szaleją za nami same małolaty, a nie takie dojrzałe kobiety.. ( czy coś takiego)
-Jestem Katy. –Uroczo się uśmiechnęła oraz  podała mu rękę.

Tymczasem Jula rozmawiała z fotografem, od którego miała się więcej dowiedzieć o Ali .
-Więc przychodzisz w sprawie ślicznej Alison – zaczął fotograf
-Tak, chciałabym się dowiedzieć coś o niej…
-Szczerze mówiąc to były początki mojej kariery i bardzo dużo imprezowałem.. Ale może jakoś ci pomogę… Przepraszam, gdzie moje maniery. Napijesz się czegoś?
- Nie- odpowiedziała szybko, aby zacząć temat o zaginionej przyjaciółce.
- Pamiętam, że nigdy nie lubiła sobą pomiatać. Powiem to tak: podlizywała się sławnym projektantom, żeby osiągnąć sukces. Nawet była, z którymś zaręczona, ale szybko po otrzymaniu etatu zerwała zaręczyny… Przez to inne modelki jej nienawidziły..
-A może utkwiło ci w pamięci jej zachowanie?
-Hymmm… Początkowo była skryta… wstydliwa.. ale później było znowu na odwrót może to przez narkotyki?  Ja też brałem i wiem o co chodzi..
- Wiesz może ile czasu brała?
- Kilka miesięcy, ale kazałem iść jej na odwyk. Modelka która ćpa… to nigdy dobrze się nie kończy…
-Tylko ty z nią pracowałeś?- zapytała zaciekawiona Jula
- Nie… Jeszcze kilka moich znajomych.
- Mógłbyś dać mi na nich jakieś namiary?
- Może dam… Ale… Jeśli ty coś zrobisz dla mnie…- przybliżył się  do niej
-Hymmm.. ? 
- Dasz mi zrobić kilka swoich fotek.
- Może kiedyś… To co z tymi namiarami?
-Wiesz, myślę ze Katy może ci pomóc-wskazał na modelkę stojącą obok Tomlinsona- Razem próbowały się wybić z dna…. Katy! -Krzyknął do modelki –Chodź do nas na chwilę – dodał
Dziewczyna ruszyła w ich stronę.




 Katy