wtorek, 4 grudnia 2012

Rozdział V

                                                Rozdział V
Przestraszony Zayn wszedł po zakurzonych schodach na pierwsze piętro. Chłopak zmierzał na koniec wąskiego korytarza skąd dobiegały piski Megg.
-Meggie coś się stało? – zapytał kiedy był już w pokoju, w którym znajdowała się dziewczyna
-Proszę cię, weź tego pająka z tego zeszytu! -wskazała palcem na brulion leżący na podłodze
-No już spokojnie…- Malik wziął pająka w ręce po czym wyrzucił go przez okno -  Ten pająk był mniejszy niż ….. - dodał
-Dobra nie kończ, nie musisz się chwalić takimi rzeczami…- przerwała mu, blondynka schyliła się, żeby podnieść zeszyt- Dobra to idziemy.. -  dodała
- A co z pudełkiem…?
-Jakim pudełkiem?- zastanowiła się, a po chwili jej się przypomniało – Ach tak… - chciała się wytłumaczyć -… Miałeś nie zadawać pytań, tak ? Idziemy. – ucięła temat

Wczesnym rankiem Lou z Jula wylecieli do Paryża na lotnisko odwiózł ich Liam, który również bardzo wcześnie postanowił wyjechać do swojego wujka.  W domu została Aleksa, Niall i Harry.
-Czyli jutro zostanę sama? –zapytała smutno dziewczyna przy śniadaniu
-Tak , ale postaram się jak najwcześniej wrócić..- poinformował Harry
-Ja też postaram się.- powiedział Niall
- Bez przesady, wytrzymam parę dni sama. Może terapia z zakupami mi pomoże.  - poinformowała Aleksa
- Nie chciałbym zobaczyć potem rachunku… - powiedział Niall przeżuwając kęs kanapki
- Więc ciesz się, że go nie dostaniesz.
- Wiesz ile jedzenia byłoby za te rzeczy, które na sobie masz?
- Czy ty zawsze tylko i o jednym? Bo…
- Powinnaś brać przykład z Hazzy. On przynajmniej chodzi nago i dzięki temu ubrania wolniej ulegają zniszczeniu….
- Za chwile opiszesz mi jego ciało ze szczegółami…
- A chcesz?
- Nie- zaprzeczyła szybko -  Na pewno nie teraz… - dodała patrząc na swoje niezjedzone jeszcze śniadanie
Harry słysząc ich głupią wymianę zdań zaczął się śmiać.
- No i z czego się cieszysz? – zapytała Aleksa
- Pewnie z tego, że chcesz zobaczyć go nago.- odpowiedział Niall
- Nic takiego nie powiedziałam
- Ale można to tak wywnioskować.
- Ciekawe, z którego zdania… - odpowiedziała Horanowi- Przestaniesz się śmiać czy nie? – zapytała loczka
On tylko pokiwał przecząco głową i zaczął się śmiać jeszcze głośniej. Aleksa dopiła ostatni łyk herbaty i wstała od stołu
- Świetnie, więc sprzątasz po śniadaniu- poinformowała go z zamiarem wyjścia z kuchni
- Dzisiaj twoja kolej – powiedział między napadami śmiechu – Grafik –  wskazał na kartkę przyczepioną magnesami w kształcie marchewek
Dziewczyna podeszła do kartki, przeczytała ją po czym wzięła długopis z blatu obok i skreśliła swoje imię i napisała:
 „ Za zgodą chłopaków dyżur za mnie będą pełnić na zmianę Harry z Niallerem.
                                                                                                              - Aleksa ©”
- Powodzenia – szepnęła drwiąco i wyszła z kuchni.


-Lou zostaw ten bagaż dam sobie radę!- krzyczała Jula kiedy jej brat wyrywał jej walizkę.
-Zamknij się! Jeszcze by tego brakowało, żeby fani się dowiedzieli, że jestem w Paryżu. Wyjechałem z tobą a nie z milionem fanów.- Chłopak spojrzał się jej głęboko w oczy, a ona ze złością upuściła mu walizkę na nogi. 
-Kocham cię wiesz?
-I ja mam wytrzymać z tobą ten cały tydzień? –powiedział z ironią. Jula na odpowiedź tylko zatrzepotała rzęsami w żartach
Tomlinsonowie w hotelu mieli obok siebie pokoje, oraz wspólny balkon co pozwalało szybko się kontaktować.
-Jula wpuść mnie !- krzyczał Lou pukając w drzwi od balkonu. Dziewczyna pokazała mu fucka, ale po kilku minutach dobijania się brata jednak uległa.
-Mam dla ciebie niespodziankę- powiedział wchodząc
-Mmmm… Mam się bać?
-Nie raczej nie-przerwał na chwilę aby dobrać odpowiednie słowa- No.. bo.. jestem w ciąży.. Nie mówiłem ci tego wcześniej, bo bałem się twojej reakcji.
-No okej.. – Julka popatrzyła na niego jak na idiotę- Czyli co z tą niespodzianką?
-Tak na serio to mam kolegę, który bawi się w modelingu. I on był fotografem Alison. Jak chcesz to mogę do niego zadzwonić i umówić się na spotkanie..
-Jasne że tak !- Julka zaczęła głośno piszczeć i wskoczyła bratu na szyję.

Następnego dnia rodzeństwo pojechało na umówione spotkanie z niejakim Patrick’iem. Pracował akurat nad sesją z zdjęciową z jakąś dziewczyna, ale gdy zobaczył Lou kazał zrobić przerwę. Louis przywitał się z nim i powiedział po co przyszedł. Patrick bez problemu zgodził się opowiedzieć Julce o jego przyjaźni z Alison. Louis nie chcąc im przeszkadzać zostawił ich samych i odszedł kilka metrów dalej oglądać zdjęcia sesji zimowej.
- To ty jesteś tym sławnym Louisem z One Direction? – zapytała jedna z modelek zachodząc chłopaka od tyłu.
- Nie wiedziałem, że mam aż takie branie…- zmierzył ją wzrokiem i zaczął kończyć swoją wypowiedź- Mam na myśli to, że szaleją za nami same małolaty, a nie takie dojrzałe kobiety.. ( czy coś takiego)
-Jestem Katy. –Uroczo się uśmiechnęła oraz  podała mu rękę.

Tymczasem Jula rozmawiała z fotografem, od którego miała się więcej dowiedzieć o Ali .
-Więc przychodzisz w sprawie ślicznej Alison – zaczął fotograf
-Tak, chciałabym się dowiedzieć coś o niej…
-Szczerze mówiąc to były początki mojej kariery i bardzo dużo imprezowałem.. Ale może jakoś ci pomogę… Przepraszam, gdzie moje maniery. Napijesz się czegoś?
- Nie- odpowiedziała szybko, aby zacząć temat o zaginionej przyjaciółce.
- Pamiętam, że nigdy nie lubiła sobą pomiatać. Powiem to tak: podlizywała się sławnym projektantom, żeby osiągnąć sukces. Nawet była, z którymś zaręczona, ale szybko po otrzymaniu etatu zerwała zaręczyny… Przez to inne modelki jej nienawidziły..
-A może utkwiło ci w pamięci jej zachowanie?
-Hymmm… Początkowo była skryta… wstydliwa.. ale później było znowu na odwrót może to przez narkotyki?  Ja też brałem i wiem o co chodzi..
- Wiesz może ile czasu brała?
- Kilka miesięcy, ale kazałem iść jej na odwyk. Modelka która ćpa… to nigdy dobrze się nie kończy…
-Tylko ty z nią pracowałeś?- zapytała zaciekawiona Jula
- Nie… Jeszcze kilka moich znajomych.
- Mógłbyś dać mi na nich jakieś namiary?
- Może dam… Ale… Jeśli ty coś zrobisz dla mnie…- przybliżył się  do niej
-Hymmm.. ? 
- Dasz mi zrobić kilka swoich fotek.
- Może kiedyś… To co z tymi namiarami?
-Wiesz, myślę ze Katy może ci pomóc-wskazał na modelkę stojącą obok Tomlinsona- Razem próbowały się wybić z dna…. Katy! -Krzyknął do modelki –Chodź do nas na chwilę – dodał
Dziewczyna ruszyła w ich stronę.




 Katy

czwartek, 15 listopada 2012

Rozdział IV



ROZDZIAŁ  IV
                Budzik pokazał godzinę 5. Meg głośno jęknęła i ciężko opadła na łóżku. Po chwili jednak wstała i poszła pod prysznic. Po godzinnych przygotowaniach była gotowa do wyjazdu. Zniosła torbę podróżną na dół i postawiła ją przed wyjściem z domu, a  sama udała się do kuchni. Ku jej zdziwieniu w kuchni nie spotkała Horana tylko Malika.
- Ty już na nogach?- zapytał
- Tak, lecę do Doncaster.- odpowiedziała
- Kiedy?
- O 8 mam samolot.
-  Mogę z tobą lecieć?- zapytał po chwili
- Co?
- Nie będę ci przeszkadzać. Obiecuję. Pochodzę trochę po Doncaster.  Meg… proszę. Nawet nie zauważysz, że jestem z tobą.
- Zayn… I tak nie zdążysz się spakować.
- To pojedziemy moim samochodem.
- Nie – odpowiedziała kategorycznie
- No proszę cię… A wiesz, że ja wiem, że nie jedziesz tylko po to żeby odwiedzić rodzinę.
- Podsłuchiwałeś?!- wykrzyknęła zirytowana Meg
- Coś mi się wydaję, że nie możemy mieć obok siebie pokoju..
- Zayn!
- Jak mnie ze sobą nie zabierzesz powiem o wszystkim Lou. A on na pewno będzie bardzo tym zainteresowany.
- Szantażyk ? – dziewczyna zastanowiła się chwilę i zaczęła-  Za godzinę wyjeżdżamy. Masz się pośpiesz!- krzyknęła kiedy wyszła z kuchni
Około 8 razem siedzieli w samochodzie i jechali w stronę Doncaster.  Zayn kierował, a Meg zajęła się kontaktowaniem z dawnymi znajomymi.

                Tymczasem pozostali dopiero się budzili. Dzisiaj wyjątkowo  nikt  nie miał problemu ze wstaniem. Zrobili razem śniadanie oraz zasiedli do skonsumowania go. Chłopców zdziwiło czemu nie ma z nimi przy stole Meg, a dziewczyny czemu nie ma Zayna. Panienki wytłumaczyły chłopcom, dlaczego nie ma Meg.  Harold poszedł do pokoju Malika by sprawdzić czy jeszcze śpi, ale nikogo tam nie zastał. Zszedł na dół i poinformował o tym resztę. Liam postanowił do niego zadzwonić, ale ku jego zaskoczeniu odebrała Maggi.
- Zayn nie może teraz rozmawiać.
- Gdzie on jest?
- Ze mną. Spokojnie.
- Wzięło was na romantyczne wycieczki? – zapytał zaciekawiony Harold
- Nie martw się o moje życie towarzyskie, na pewno jest bardziej kolorowe niż twoje. – zgasiła go Meggi
- Czemu nam nie powiedzieliście, że wyjeżdżacie?
- Zayn zapomniał wam zostawić kartki.
- Meg, czemu wzięłaś ze sobą Zayna?- zapytała po polsku Aleksa
- Przejrzał nas. Podsłuchał wczorajszą rozmowę i zagroził, że powie Tommo. – wytłumaczyła po polsku
- Niech on tylko wróci.- dodała  Julka
- Obiecał, że nie będzie wchodził mi w drogę. Trzymam go za słowo.
- Ja też się cieszę, że większość z tego co mówicie rozumiem – zaczął Lou
- Musimy kończyć, paaa-  rozłączyła się Meg.
-Zayn pewnie pojechał ją tylko zawieść, bo chciała się zobaczyć z rodzicami, a co do sprawy z Alison to proszę cię nie siej na ten temat domysłów. Nie zamierzamy nic w tym kierunku robić- wytłumaczyła się Lou Aleksa. Po chwili zaczęła inny temat po angielsku - Więc jakie plany na najbliższe dni?-
- Ja jutro jadę do mamy – poinformował  Styles
- Ja też jadę do rodziny, ale dopiero pojutrze- powiedział Niall
- A ja z Julką wyjeżdżamy na małe wakacje. – poinformował Lou
- A ty Liam? – zapytała Julka
- Jadę do wujka. Na dwa dni.
- No to fajnie- powiedziała Aleks
- A ty dokąd?- spytał się Horan
- A ja zostaje w Londynie. Za dwa dni ma przyjechać mój Ojciec z jakąś niespodzianką… Może wtedy dam mu te perfumy, które pomógł mi wybrać Harry, zobaczymy czy mu się spodobają.
- No ciekawe… Ale nie martw się, postaram się szybko wrócić, żebyś nie siedziała sama. – powiedział Harry a Aleksa tylko się  do niego uśmiechnęła.
Tym razem po śniadaniu sprzątała Julka z Louisem. Dyskutowali o tym gdzie wyjechać. Lou stale proponował jakieś dalsze miejsca, ale Jula upierała się przy tym by zostać gdzieś niedaleko Londynu. Kłócili się na ten temat ponad godzinę, aż  zirytowany Liam powiedział by lecieli na Karaiby. Lou przyjął tą propozycję bardzo dobrze, ale dziewczyna kazała im tylko puknąć się w głowy i wyszła do salonu.
- No to chociaż Paryż. – powiedział Lou niedający za wygraną.
- Ok. Lećmy do Paryża, na kilka dni i daj mi święty spokój.- dziewczyna w końcu dała za wygraną
- Świetnie, dzisiaj wylatujemy.
- Jutro.
- Dzisiaj
- Jutro, albo nie jadę.
- Okej, to jutro rano.
- Nie mogę się doczekać. – powiedziała bez przekonania
                 
                Wieczorem każdy się pakował no może oprócz Aleksy, która pomagała spakować się Julii. Dziewczyny przez chwile nie odzywały się do siebie, ale kilka minut później podjęły rozmowę.
- Czemu nie chcesz lecieć do Paryża? Tam jest naprawdę ślicznie.
- Nie lubię gdy Lou wydaje na  mnie pieniądze.
- Ale to twój brat.
- I co z tego?
- Masz dowód na to, że cię kocha.
- Ja też go kocham. Ale są inne sposoby na okazanie miłości poza tym  jak spotkają nas jego fanki to mnie chyba zabiją.
- Nie przesadzasz?
- No okej… może troszkę….
- Będzie dobrze, Lou nie pozwoli cię skrzywdzić.
- Dziwnie się czuję, lecąc z nim na wspólne wakacje po paru latach.
- Więc teraz twoim zadaniem jest wykorzystanie tego jak najlepiej!

Było późne popołudnie kiedy Maggi i Zayn dojeżdżali do Doncaster.  Podczas podróży dużo ze sobą nie rozmawiali, ponieważ ona była zajęta pisaniem wiadomości do znajomych,  a on prowadzeniem jazdy.
- Pod jaki adres mam jechać?
- I tak nie trafisz – powiedziała po chwili trzymając klucze, które przed chwilą znalazła- Zjedź na pobocze.
- Twój brak wiary we mnie, mnie przeraża. Wystarczy, że podasz adres.
- Nie jedziemy do mojego domu. – rzekła a chłopak spojrzał na nią zdziwiony -  Zjedź na pobocze.
Chłopak zjechał na pobocze i obydwoje zamienili się miejscami. Teraz jechali w drugi koniec miasta. Do starego domku. Pół godziny później stali już przed domem do którego zabrała ich Meg.
- Tak się na mnie mścisz? Zamkniesz mnie tutaj i zagłodzisz ? – zapytał chłopak z udawanym przerażeniem
- Świetny pomysł – pochwaliła go
- A tak na serio, czemu nie pojechaliśmy do ciebie?
- Nikt w Doncaster nie może się dowiedzieć, że tutaj jestem.
- Dlaczego?
- Myślisz, że ludzie powiedzą ci prawdę jak cię znają…. Komu jak komu, ale tobie nie powinnam tego tłumaczyć.
Dziewczyna wyszła z samochodu zamykając za sobą drzwi. Czekała, aż wysiądzie jej towarzysz. Gdy wysiadł zamknęła samochód i poszła z nim na tyły domu. Gdzie znajdowało się wejście do piwnicy.
- Czemu nie wchodzimy głównym wejściem?
- Tu jest bardziej straszne. I jest tam piwnica. Coś dla ciebie. – powiedziała wymijająco
- Długo masz zamiar się jeszcze na mnie boczyć?
- Do końca życia.- powiedziała wchodząc do domu – Schyl się –schyliła się, a gdy on tego nie zrobił pociągnęła go w dół, po chwili na wysokości ich poprzedniej pozycji z węża trysnęła woda, a tam gdzie stali na podłodze było pełno mąki i kleju.
- Dużo tutaj takich niespodzianek?
- Trochę się tego znajdzie. Ale nie zagraża to twojemu zdrowiu, co najwyżej dumę. – powiedziała chytrze się do niego uśmiechając .
Przeszli przez długi korytarz prowadzący do schodów. Kiedy to dziewczyna powiedziała, żeby Zayn tam został, ponieważ  dalej da sobie radę.
-Nie, nie ma mowy. Wlazłem tutaj i zamierzam ci teraz pomóc. Trzeba było mi wcześniej powiedzieć, to bym nie wchodził .
-Mój błąd.- Przyznała się Meggie
Zaczęli wchodzić po schodach pełnych pajęczyny. Po chwili doszli do drzwi prowadzących do głównego holu. Dziewczyna powoli otworzyła je, upewniając się czy na pewno nikogo nie ma. Kiedy znaleźli się na parterze Meg zaczęła:
-To jeśli chcesz się do czegoś przydać to możesz tutaj poszukać takiego różowego pudełka, a ja poszukam na górze ?
-No ok, ale włamanie  jest niezgodne z prawiem taaak?- zapytał ironicznie
-To nie jest włamani… To jest tylko odwiedzenie domu mojej starej przyjaciółki…. Nie ważne kto to, okej ?
Dziewczyna weszła na górę, a Zayn został na dole. Chłopak rozglądał się w poszukiwaniu pudełka, kiedy usłyszał pisk. Przestraszył się i postanowił wejść na górę, żeby zobaczyć czy nic się nie stało Megg . 

***********************************************************

A tak wygląda dom Alison w Doncaster: 


Zayn ♥. ♥ 




 

piątek, 9 listopada 2012

Rozdział III



ROZDZIAŁ  III
Maggi odkąd dziewczyny wyszły nic nowego nie odkryła na temat zaginięcia Alison. W ręce trafiały jej się wciąż artykuły ze starych gazet, które znała na pamięć. Wiedziała, że nic nie zdoła zrobić jeśli będzie tutaj w  Londynie. Po kilku godzinnych poszukiwaniach miała już zrezygnować, kiedy przypomniała sobie o starym notatniku, gdzie miała zapisane wszystkie numery i adresy znajomych z Doncaster. Zaczęła przeglądać kontakty oraz zaznaczała  te mogące się na coś przydać. Pół godziny później miała stworzoną listę osób, która mogła jej pomóc w śledztwie o Ali… Te osoby mogłyby jej pomóc pod warunkiem, że  chciałyby z nią współpracować. Wybierała właśnie numer pierwszej osoby z listy kiedy ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę – odpowiedziała na pukanie, a do pomieszczenia wszedł Lou
- Hej – przywitał się – Co tak sama siedzisz?
- Tak jakoś wyszło- odpowiedziała
- Zejdź do nas
- Za chwilę. Muszę do kogoś zadzwonić.
- Ok., ale daje ci 10 minut
- Jasne, mam być za 10 minut w salonie
On tylko się uśmiechnął i wyszedł z pokoju. Blondynka wzięła telefon i zastanawiała się czy ma zadzwonić czy nie. Stchórzyła… Skasowała numer, schowała notes do szuflady i zeszła na dół do chłopaków, którzy na nią czekali.
                Tymczasem Harry i Aleksa zbliżali się do Big Bendu. Żadnemu z nich się nie śpieszyło, szli wolno i rozmawiali o wszystkim.
- Co tak naprawdę sprowadza cię do Londynu?- zapytał Harry po chwili ciszy
- To skompilowane… sama do końce tego nie wiem. Wydaje mi się, że chcę być po prostu bliżej Doncaster… bliżej domu.
- Więc dlaczego nie wróciłaś do Doncaster?
- To jeszcze bardziej skomplikowane...
- Nie mam na co liczyć, że mi powiesz?
- Raczej nie. Przepraszam…
- Nic się nie stało. Powiesz mi sama, gdy będziesz gotowa.
- Dziękuję za zrozumienie.
- Nie ma za co – odpowiedział uśmiechając się do niej.
-Zrobisz mi parę zdjęć? – zapytała się Alex- Coś mi się wydaje, że jak dzisiaj nie zrobię sobie zdjęć to później nie będę miała czasu lub chęci…
-Okej, to ustaw się.- Podała mu aparat fotograficzny i poszła pozować. Harry zrobił jej kilka zdjęć i teraz ona chciała mieć fotki z tak sławnym chłopakiem jak on.
-Chodź to zrobimy sobie teraz razem- chłopak tylko się uśmiechnął na odpowiedź i podszedł do niej.
Dziewczyna poprosiła przechodnia o cyknięcie zdjęcia. Chłopak objął ją, a ona się do niego przytuliła.
-Dziękujemy- podziękowała starszemu panu, który padł ofiarą. Zaczęli iść dalej- Ale masz fajne perfumy, Harry , gdzie ty je kupiłeś ? Szukam jakiegoś prezentu dla mojego taty na urodziny, już się zbliżają, a ja nie mam nawet pomysłu, może byś mi pomógł coś wybrać?
-Jasne..-nie zdążył nic więcej dodać, ponieważ mu przerwała
-Ale myślisz, że  te perfumy to by był dobry pomysł ? Bo ja myślałam nad..
- Czy ty zawsze tak dużo i szybko mówisz? –zapytał się chłopak
- Nie, nie zawsze, ale czasem mam bardzo silną potrzebę mówienia.. i tak wiem to jest bardzo wkurzające.. –Wesley zaczęła się tłumaczyć
Zobaczył ich mały tłum fanów Harrego, który się do nich zbliżył. Chcieli zrobić zdjęcia z nim oraz otrzymać  jego autografy.
-Sorry, ale obowiązki wzywają- zaśmiał się chłopak- Poczekaj chwilę, zaraz wrócę.
-Ok, nie ma sprawy- Aleksa usiadła na ławce niedaleko nich i czekała.
Przyglądała się jak chłopak rozdawał autografy oraz pozował do zdjęć, ale kiedy skończył szybko powrócił do brunetki.
-Możemy już iść.
-Nie przeszkadzają ci te ciągłe prośby fanek, jak zauważyłam jesteś na każde ich wezwanie ?- zapytała się po długiej chwili ciszy
-Nie, idąc do X-Factora wiedziałem, że nie będę miał normalnego życia.. Wiedziałem, że jak stanę się popularny nie będę mógł spędzić chwili w ciszy, na spacerze, z ładną dziewczyną.. Jak fanki mnie widzą z jakąś ślicznotką to od razu mają do mnie pretensje.. ale przecież ja też chcę mieć kogoś kogo będę mógł kochać.. – Mówiąc to patrzył jej w oczy. Po paru sekundach dziewczyna  zaczęła:
-Ale ty dużo mówisz…
-Wiesz, czasem mam taką siną potrzebę mówienia
Spojrzeli się na siebie i zaczęli się śmiać. Harry wziął dziewczynę pod rękę i spacerowali dalej po Londynie, robili sobie zdjęcia oraz rozmawiali o błahych jak i poważnych sprawach.

                St. James’s Park był kolejnym przystankiem w wycieczce Julki i Liam’a. Zwiedzili już parę zabytków, ale teraz przyszedł czas na spacer wśród zieleni i śpiewu ptaków.
- Chyba powinienem cię przeprosić za dzisiaj.- Zaczął nieśmiało Payne
- Co ty w ogóle chciałeś sobie udowodnić?
- Nie sobie tylko tobie. Przy każdym chłopaku tak się rumienisz?
-  Nie powinno cię to interesować.
- Prędzej czy później i tak cię przejrzę.
- Wydawało mi się, że jesteś bardziej opiekuńczy i spokojny. Nie spodziewałam się po tobie tego.
- A czy ja nie jestem opiekuńczy? Mógłbym cię tu zostawić i wrócić bez ciebie do domu, a tego nie zrobię. Mogłem ci w ogóle nie zaproponować tego oprowadzania, ale tego nie zrobiłem...- uśmiechnął się do niej
- Wiesz o co mi chodzi.
- Może. Ale co do spokojnego to chyba…
- Jesteś dziwny.
- Ty też. – powiedział
               
                Cały dzień siódemce nastolatków minął bez większych problemów. Ten dzień byłby dla nich bezproblemowy, gdyby Niall się nie przejadł i nie zaczął boleć go brzuch. Pozostali zamiast mu pomóc zastanawiali się jak to możliwe, że Horan się przejadł. Dopiero jedna z dziewczyn się nad nim zlitowała i dała mu tabletkę.
Późnym wieczorem dziewczyny spotkały się w pokoju Meggi, gdzie miały omówić sprawę Ali. Ta rozmowa nie byłam dla nich przyjemna, ale są dość dojrzałe by to rozumieć.
- Więc… co ustaliłaś? – zapytała szatynka na wstępie
- Nic nowego nie znalazłam, nawet w internecie wszystkie informacje zostały usunięte. Jej rodzice się o to zatroszczyli. Masz kasę, możesz wszystko.O artykułach w gazetach same więcej wiemy niż reporteży.- opowiedziała blondynka
- Co teraz zrobimy?- zapytała trzecia dziewczyna
- Chyba musimy tam jechać.- powiedziała Meg
- Ja nie mogę. Ojciec do mnie dzwonił i powiedział, że za trzy dni do mnie przyjedzie bo ma dla mnie jakąś bardzo ważną niespodziankę. – rzekła na wstępie Aleksa
- Julka?- zwróciła się Meggie z nadzieją
- Ja też odpadam. – powiedziała- Lou chce ze mną pobyć kilka dni, prawdopodobnie gdzieś wyjedziemy
- No... Okej… pojadę tam sama. Akurat i tak mam na rękę.
- Co?
- Mama dzwoniła i prosiła, żebym przyjechała. Nie mówiłam wam wcześniej bo pomyślałam, że pojedziecie ze mną. Będę miała 5 dni na nadrobienie roku nieobecności.
- Meg… zadzwonię do ojca i powiem mu, że to ja do niego przyjadę…- zaczęła Aleks, ale blondynka jej przerwała
- Nie, nie psuj mu niespodzianki. Dam radę. I tak muszę tam jechać, a ja nie usiedzę na miejscu myśląc, że będę miała warunki do rozejrzenia się. Ty możesz wydawać się podejrzana i ludzie będą zwracać na ciebie zbytnią uwagę.
- Jesteś tego pewna?
- Na 101%
- Pójdę zarezerwować ci bilety. – zaproponowała Julka i wyszła z pokoju po laptop.
Kiedy Julka wyszła z pokoju Aleksa nad czymś się zastanawiała. Dziewczyna obok nie chciała naciskać więc nie pytałam o co chodzi. Zajrzała do szafy i kilkoma spojrzenia określiła co mniej, więcej weźmie do Doncaster. Trzecia przyjaciółka wróciła z laptopem w ręce i usadowiła się na łóżku po czym zaczęła szukać biletów.
- Mogłaś wziąć mojego. – powiedziała Meg zabawnie patrząc się na poczynania Julki
- Twojego nie ogarniam. Rupieć. – rzekła patrząc z odrazą na jej komputer
- Nie przesadzasz? Kupiłam go trzy tygodnie temu
- No właśnie… Rupieć.
- Lecz się. – powiedziała blondynka przeglądając ubrania
- Lot masz jutro o 8 rano.-powiedziała szatynka- Zarezerwować też powrotny?- zapytała po chwili namysłu
- Nie- odpowiedziała blondynka – Nie wiem kiedy wrócę. Będę tam aż wszystkiego nie odkryję. – powiedziała Maggi wyciągając walizkę.
-Powiedziałaś, że cię nie będzie 5 dni....-zauważyła Alex- Nie przeżyjemy tyle czasu bez ciebie...
-Przeżyjecie, przeżyjecie.. Jakby się coś działo to proszę do mnie zadzwonić i zdać relacje..opis wraz z pikantnymi szczegółami... 
-Ty zboczuchu!- wykrzyknęła brunetka rzucając w przyjaciółkę poduszką. 
Po kilku minutach bitwy na poduszki dziewczyny rozeszły się do swoich pokoi, a Meg wróciła do pakowania najpotrzebniejszych rzeczy na wyjazd do Doncaster. Około północy była już spakowana. Poszła pod prysznic i od razu spać,żeby jutro mieć siłę na podróż do wspomnień. 


********************************************************************
Harry ♥.♥

 I jak wam się podoba rozdział III ?