piątek, 9 listopada 2012

Rozdział III



ROZDZIAŁ  III
Maggi odkąd dziewczyny wyszły nic nowego nie odkryła na temat zaginięcia Alison. W ręce trafiały jej się wciąż artykuły ze starych gazet, które znała na pamięć. Wiedziała, że nic nie zdoła zrobić jeśli będzie tutaj w  Londynie. Po kilku godzinnych poszukiwaniach miała już zrezygnować, kiedy przypomniała sobie o starym notatniku, gdzie miała zapisane wszystkie numery i adresy znajomych z Doncaster. Zaczęła przeglądać kontakty oraz zaznaczała  te mogące się na coś przydać. Pół godziny później miała stworzoną listę osób, która mogła jej pomóc w śledztwie o Ali… Te osoby mogłyby jej pomóc pod warunkiem, że  chciałyby z nią współpracować. Wybierała właśnie numer pierwszej osoby z listy kiedy ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę – odpowiedziała na pukanie, a do pomieszczenia wszedł Lou
- Hej – przywitał się – Co tak sama siedzisz?
- Tak jakoś wyszło- odpowiedziała
- Zejdź do nas
- Za chwilę. Muszę do kogoś zadzwonić.
- Ok., ale daje ci 10 minut
- Jasne, mam być za 10 minut w salonie
On tylko się uśmiechnął i wyszedł z pokoju. Blondynka wzięła telefon i zastanawiała się czy ma zadzwonić czy nie. Stchórzyła… Skasowała numer, schowała notes do szuflady i zeszła na dół do chłopaków, którzy na nią czekali.
                Tymczasem Harry i Aleksa zbliżali się do Big Bendu. Żadnemu z nich się nie śpieszyło, szli wolno i rozmawiali o wszystkim.
- Co tak naprawdę sprowadza cię do Londynu?- zapytał Harry po chwili ciszy
- To skompilowane… sama do końce tego nie wiem. Wydaje mi się, że chcę być po prostu bliżej Doncaster… bliżej domu.
- Więc dlaczego nie wróciłaś do Doncaster?
- To jeszcze bardziej skomplikowane...
- Nie mam na co liczyć, że mi powiesz?
- Raczej nie. Przepraszam…
- Nic się nie stało. Powiesz mi sama, gdy będziesz gotowa.
- Dziękuję za zrozumienie.
- Nie ma za co – odpowiedział uśmiechając się do niej.
-Zrobisz mi parę zdjęć? – zapytała się Alex- Coś mi się wydaje, że jak dzisiaj nie zrobię sobie zdjęć to później nie będę miała czasu lub chęci…
-Okej, to ustaw się.- Podała mu aparat fotograficzny i poszła pozować. Harry zrobił jej kilka zdjęć i teraz ona chciała mieć fotki z tak sławnym chłopakiem jak on.
-Chodź to zrobimy sobie teraz razem- chłopak tylko się uśmiechnął na odpowiedź i podszedł do niej.
Dziewczyna poprosiła przechodnia o cyknięcie zdjęcia. Chłopak objął ją, a ona się do niego przytuliła.
-Dziękujemy- podziękowała starszemu panu, który padł ofiarą. Zaczęli iść dalej- Ale masz fajne perfumy, Harry , gdzie ty je kupiłeś ? Szukam jakiegoś prezentu dla mojego taty na urodziny, już się zbliżają, a ja nie mam nawet pomysłu, może byś mi pomógł coś wybrać?
-Jasne..-nie zdążył nic więcej dodać, ponieważ mu przerwała
-Ale myślisz, że  te perfumy to by był dobry pomysł ? Bo ja myślałam nad..
- Czy ty zawsze tak dużo i szybko mówisz? –zapytał się chłopak
- Nie, nie zawsze, ale czasem mam bardzo silną potrzebę mówienia.. i tak wiem to jest bardzo wkurzające.. –Wesley zaczęła się tłumaczyć
Zobaczył ich mały tłum fanów Harrego, który się do nich zbliżył. Chcieli zrobić zdjęcia z nim oraz otrzymać  jego autografy.
-Sorry, ale obowiązki wzywają- zaśmiał się chłopak- Poczekaj chwilę, zaraz wrócę.
-Ok, nie ma sprawy- Aleksa usiadła na ławce niedaleko nich i czekała.
Przyglądała się jak chłopak rozdawał autografy oraz pozował do zdjęć, ale kiedy skończył szybko powrócił do brunetki.
-Możemy już iść.
-Nie przeszkadzają ci te ciągłe prośby fanek, jak zauważyłam jesteś na każde ich wezwanie ?- zapytała się po długiej chwili ciszy
-Nie, idąc do X-Factora wiedziałem, że nie będę miał normalnego życia.. Wiedziałem, że jak stanę się popularny nie będę mógł spędzić chwili w ciszy, na spacerze, z ładną dziewczyną.. Jak fanki mnie widzą z jakąś ślicznotką to od razu mają do mnie pretensje.. ale przecież ja też chcę mieć kogoś kogo będę mógł kochać.. – Mówiąc to patrzył jej w oczy. Po paru sekundach dziewczyna  zaczęła:
-Ale ty dużo mówisz…
-Wiesz, czasem mam taką siną potrzebę mówienia
Spojrzeli się na siebie i zaczęli się śmiać. Harry wziął dziewczynę pod rękę i spacerowali dalej po Londynie, robili sobie zdjęcia oraz rozmawiali o błahych jak i poważnych sprawach.

                St. James’s Park był kolejnym przystankiem w wycieczce Julki i Liam’a. Zwiedzili już parę zabytków, ale teraz przyszedł czas na spacer wśród zieleni i śpiewu ptaków.
- Chyba powinienem cię przeprosić za dzisiaj.- Zaczął nieśmiało Payne
- Co ty w ogóle chciałeś sobie udowodnić?
- Nie sobie tylko tobie. Przy każdym chłopaku tak się rumienisz?
-  Nie powinno cię to interesować.
- Prędzej czy później i tak cię przejrzę.
- Wydawało mi się, że jesteś bardziej opiekuńczy i spokojny. Nie spodziewałam się po tobie tego.
- A czy ja nie jestem opiekuńczy? Mógłbym cię tu zostawić i wrócić bez ciebie do domu, a tego nie zrobię. Mogłem ci w ogóle nie zaproponować tego oprowadzania, ale tego nie zrobiłem...- uśmiechnął się do niej
- Wiesz o co mi chodzi.
- Może. Ale co do spokojnego to chyba…
- Jesteś dziwny.
- Ty też. – powiedział
               
                Cały dzień siódemce nastolatków minął bez większych problemów. Ten dzień byłby dla nich bezproblemowy, gdyby Niall się nie przejadł i nie zaczął boleć go brzuch. Pozostali zamiast mu pomóc zastanawiali się jak to możliwe, że Horan się przejadł. Dopiero jedna z dziewczyn się nad nim zlitowała i dała mu tabletkę.
Późnym wieczorem dziewczyny spotkały się w pokoju Meggi, gdzie miały omówić sprawę Ali. Ta rozmowa nie byłam dla nich przyjemna, ale są dość dojrzałe by to rozumieć.
- Więc… co ustaliłaś? – zapytała szatynka na wstępie
- Nic nowego nie znalazłam, nawet w internecie wszystkie informacje zostały usunięte. Jej rodzice się o to zatroszczyli. Masz kasę, możesz wszystko.O artykułach w gazetach same więcej wiemy niż reporteży.- opowiedziała blondynka
- Co teraz zrobimy?- zapytała trzecia dziewczyna
- Chyba musimy tam jechać.- powiedziała Meg
- Ja nie mogę. Ojciec do mnie dzwonił i powiedział, że za trzy dni do mnie przyjedzie bo ma dla mnie jakąś bardzo ważną niespodziankę. – rzekła na wstępie Aleksa
- Julka?- zwróciła się Meggie z nadzieją
- Ja też odpadam. – powiedziała- Lou chce ze mną pobyć kilka dni, prawdopodobnie gdzieś wyjedziemy
- No... Okej… pojadę tam sama. Akurat i tak mam na rękę.
- Co?
- Mama dzwoniła i prosiła, żebym przyjechała. Nie mówiłam wam wcześniej bo pomyślałam, że pojedziecie ze mną. Będę miała 5 dni na nadrobienie roku nieobecności.
- Meg… zadzwonię do ojca i powiem mu, że to ja do niego przyjadę…- zaczęła Aleks, ale blondynka jej przerwała
- Nie, nie psuj mu niespodzianki. Dam radę. I tak muszę tam jechać, a ja nie usiedzę na miejscu myśląc, że będę miała warunki do rozejrzenia się. Ty możesz wydawać się podejrzana i ludzie będą zwracać na ciebie zbytnią uwagę.
- Jesteś tego pewna?
- Na 101%
- Pójdę zarezerwować ci bilety. – zaproponowała Julka i wyszła z pokoju po laptop.
Kiedy Julka wyszła z pokoju Aleksa nad czymś się zastanawiała. Dziewczyna obok nie chciała naciskać więc nie pytałam o co chodzi. Zajrzała do szafy i kilkoma spojrzenia określiła co mniej, więcej weźmie do Doncaster. Trzecia przyjaciółka wróciła z laptopem w ręce i usadowiła się na łóżku po czym zaczęła szukać biletów.
- Mogłaś wziąć mojego. – powiedziała Meg zabawnie patrząc się na poczynania Julki
- Twojego nie ogarniam. Rupieć. – rzekła patrząc z odrazą na jej komputer
- Nie przesadzasz? Kupiłam go trzy tygodnie temu
- No właśnie… Rupieć.
- Lecz się. – powiedziała blondynka przeglądając ubrania
- Lot masz jutro o 8 rano.-powiedziała szatynka- Zarezerwować też powrotny?- zapytała po chwili namysłu
- Nie- odpowiedziała blondynka – Nie wiem kiedy wrócę. Będę tam aż wszystkiego nie odkryję. – powiedziała Maggi wyciągając walizkę.
-Powiedziałaś, że cię nie będzie 5 dni....-zauważyła Alex- Nie przeżyjemy tyle czasu bez ciebie...
-Przeżyjecie, przeżyjecie.. Jakby się coś działo to proszę do mnie zadzwonić i zdać relacje..opis wraz z pikantnymi szczegółami... 
-Ty zboczuchu!- wykrzyknęła brunetka rzucając w przyjaciółkę poduszką. 
Po kilku minutach bitwy na poduszki dziewczyny rozeszły się do swoich pokoi, a Meg wróciła do pakowania najpotrzebniejszych rzeczy na wyjazd do Doncaster. Około północy była już spakowana. Poszła pod prysznic i od razu spać,żeby jutro mieć siłę na podróż do wspomnień. 


********************************************************************
Harry ♥.♥

 I jak wam się podoba rozdział III ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz