czwartek, 15 listopada 2012

Rozdział IV



ROZDZIAŁ  IV
                Budzik pokazał godzinę 5. Meg głośno jęknęła i ciężko opadła na łóżku. Po chwili jednak wstała i poszła pod prysznic. Po godzinnych przygotowaniach była gotowa do wyjazdu. Zniosła torbę podróżną na dół i postawiła ją przed wyjściem z domu, a  sama udała się do kuchni. Ku jej zdziwieniu w kuchni nie spotkała Horana tylko Malika.
- Ty już na nogach?- zapytał
- Tak, lecę do Doncaster.- odpowiedziała
- Kiedy?
- O 8 mam samolot.
-  Mogę z tobą lecieć?- zapytał po chwili
- Co?
- Nie będę ci przeszkadzać. Obiecuję. Pochodzę trochę po Doncaster.  Meg… proszę. Nawet nie zauważysz, że jestem z tobą.
- Zayn… I tak nie zdążysz się spakować.
- To pojedziemy moim samochodem.
- Nie – odpowiedziała kategorycznie
- No proszę cię… A wiesz, że ja wiem, że nie jedziesz tylko po to żeby odwiedzić rodzinę.
- Podsłuchiwałeś?!- wykrzyknęła zirytowana Meg
- Coś mi się wydaję, że nie możemy mieć obok siebie pokoju..
- Zayn!
- Jak mnie ze sobą nie zabierzesz powiem o wszystkim Lou. A on na pewno będzie bardzo tym zainteresowany.
- Szantażyk ? – dziewczyna zastanowiła się chwilę i zaczęła-  Za godzinę wyjeżdżamy. Masz się pośpiesz!- krzyknęła kiedy wyszła z kuchni
Około 8 razem siedzieli w samochodzie i jechali w stronę Doncaster.  Zayn kierował, a Meg zajęła się kontaktowaniem z dawnymi znajomymi.

                Tymczasem pozostali dopiero się budzili. Dzisiaj wyjątkowo  nikt  nie miał problemu ze wstaniem. Zrobili razem śniadanie oraz zasiedli do skonsumowania go. Chłopców zdziwiło czemu nie ma z nimi przy stole Meg, a dziewczyny czemu nie ma Zayna. Panienki wytłumaczyły chłopcom, dlaczego nie ma Meg.  Harold poszedł do pokoju Malika by sprawdzić czy jeszcze śpi, ale nikogo tam nie zastał. Zszedł na dół i poinformował o tym resztę. Liam postanowił do niego zadzwonić, ale ku jego zaskoczeniu odebrała Maggi.
- Zayn nie może teraz rozmawiać.
- Gdzie on jest?
- Ze mną. Spokojnie.
- Wzięło was na romantyczne wycieczki? – zapytał zaciekawiony Harold
- Nie martw się o moje życie towarzyskie, na pewno jest bardziej kolorowe niż twoje. – zgasiła go Meggi
- Czemu nam nie powiedzieliście, że wyjeżdżacie?
- Zayn zapomniał wam zostawić kartki.
- Meg, czemu wzięłaś ze sobą Zayna?- zapytała po polsku Aleksa
- Przejrzał nas. Podsłuchał wczorajszą rozmowę i zagroził, że powie Tommo. – wytłumaczyła po polsku
- Niech on tylko wróci.- dodała  Julka
- Obiecał, że nie będzie wchodził mi w drogę. Trzymam go za słowo.
- Ja też się cieszę, że większość z tego co mówicie rozumiem – zaczął Lou
- Musimy kończyć, paaa-  rozłączyła się Meg.
-Zayn pewnie pojechał ją tylko zawieść, bo chciała się zobaczyć z rodzicami, a co do sprawy z Alison to proszę cię nie siej na ten temat domysłów. Nie zamierzamy nic w tym kierunku robić- wytłumaczyła się Lou Aleksa. Po chwili zaczęła inny temat po angielsku - Więc jakie plany na najbliższe dni?-
- Ja jutro jadę do mamy – poinformował  Styles
- Ja też jadę do rodziny, ale dopiero pojutrze- powiedział Niall
- A ja z Julką wyjeżdżamy na małe wakacje. – poinformował Lou
- A ty Liam? – zapytała Julka
- Jadę do wujka. Na dwa dni.
- No to fajnie- powiedziała Aleks
- A ty dokąd?- spytał się Horan
- A ja zostaje w Londynie. Za dwa dni ma przyjechać mój Ojciec z jakąś niespodzianką… Może wtedy dam mu te perfumy, które pomógł mi wybrać Harry, zobaczymy czy mu się spodobają.
- No ciekawe… Ale nie martw się, postaram się szybko wrócić, żebyś nie siedziała sama. – powiedział Harry a Aleksa tylko się  do niego uśmiechnęła.
Tym razem po śniadaniu sprzątała Julka z Louisem. Dyskutowali o tym gdzie wyjechać. Lou stale proponował jakieś dalsze miejsca, ale Jula upierała się przy tym by zostać gdzieś niedaleko Londynu. Kłócili się na ten temat ponad godzinę, aż  zirytowany Liam powiedział by lecieli na Karaiby. Lou przyjął tą propozycję bardzo dobrze, ale dziewczyna kazała im tylko puknąć się w głowy i wyszła do salonu.
- No to chociaż Paryż. – powiedział Lou niedający za wygraną.
- Ok. Lećmy do Paryża, na kilka dni i daj mi święty spokój.- dziewczyna w końcu dała za wygraną
- Świetnie, dzisiaj wylatujemy.
- Jutro.
- Dzisiaj
- Jutro, albo nie jadę.
- Okej, to jutro rano.
- Nie mogę się doczekać. – powiedziała bez przekonania
                 
                Wieczorem każdy się pakował no może oprócz Aleksy, która pomagała spakować się Julii. Dziewczyny przez chwile nie odzywały się do siebie, ale kilka minut później podjęły rozmowę.
- Czemu nie chcesz lecieć do Paryża? Tam jest naprawdę ślicznie.
- Nie lubię gdy Lou wydaje na  mnie pieniądze.
- Ale to twój brat.
- I co z tego?
- Masz dowód na to, że cię kocha.
- Ja też go kocham. Ale są inne sposoby na okazanie miłości poza tym  jak spotkają nas jego fanki to mnie chyba zabiją.
- Nie przesadzasz?
- No okej… może troszkę….
- Będzie dobrze, Lou nie pozwoli cię skrzywdzić.
- Dziwnie się czuję, lecąc z nim na wspólne wakacje po paru latach.
- Więc teraz twoim zadaniem jest wykorzystanie tego jak najlepiej!

Było późne popołudnie kiedy Maggi i Zayn dojeżdżali do Doncaster.  Podczas podróży dużo ze sobą nie rozmawiali, ponieważ ona była zajęta pisaniem wiadomości do znajomych,  a on prowadzeniem jazdy.
- Pod jaki adres mam jechać?
- I tak nie trafisz – powiedziała po chwili trzymając klucze, które przed chwilą znalazła- Zjedź na pobocze.
- Twój brak wiary we mnie, mnie przeraża. Wystarczy, że podasz adres.
- Nie jedziemy do mojego domu. – rzekła a chłopak spojrzał na nią zdziwiony -  Zjedź na pobocze.
Chłopak zjechał na pobocze i obydwoje zamienili się miejscami. Teraz jechali w drugi koniec miasta. Do starego domku. Pół godziny później stali już przed domem do którego zabrała ich Meg.
- Tak się na mnie mścisz? Zamkniesz mnie tutaj i zagłodzisz ? – zapytał chłopak z udawanym przerażeniem
- Świetny pomysł – pochwaliła go
- A tak na serio, czemu nie pojechaliśmy do ciebie?
- Nikt w Doncaster nie może się dowiedzieć, że tutaj jestem.
- Dlaczego?
- Myślisz, że ludzie powiedzą ci prawdę jak cię znają…. Komu jak komu, ale tobie nie powinnam tego tłumaczyć.
Dziewczyna wyszła z samochodu zamykając za sobą drzwi. Czekała, aż wysiądzie jej towarzysz. Gdy wysiadł zamknęła samochód i poszła z nim na tyły domu. Gdzie znajdowało się wejście do piwnicy.
- Czemu nie wchodzimy głównym wejściem?
- Tu jest bardziej straszne. I jest tam piwnica. Coś dla ciebie. – powiedziała wymijająco
- Długo masz zamiar się jeszcze na mnie boczyć?
- Do końca życia.- powiedziała wchodząc do domu – Schyl się –schyliła się, a gdy on tego nie zrobił pociągnęła go w dół, po chwili na wysokości ich poprzedniej pozycji z węża trysnęła woda, a tam gdzie stali na podłodze było pełno mąki i kleju.
- Dużo tutaj takich niespodzianek?
- Trochę się tego znajdzie. Ale nie zagraża to twojemu zdrowiu, co najwyżej dumę. – powiedziała chytrze się do niego uśmiechając .
Przeszli przez długi korytarz prowadzący do schodów. Kiedy to dziewczyna powiedziała, żeby Zayn tam został, ponieważ  dalej da sobie radę.
-Nie, nie ma mowy. Wlazłem tutaj i zamierzam ci teraz pomóc. Trzeba było mi wcześniej powiedzieć, to bym nie wchodził .
-Mój błąd.- Przyznała się Meggie
Zaczęli wchodzić po schodach pełnych pajęczyny. Po chwili doszli do drzwi prowadzących do głównego holu. Dziewczyna powoli otworzyła je, upewniając się czy na pewno nikogo nie ma. Kiedy znaleźli się na parterze Meg zaczęła:
-To jeśli chcesz się do czegoś przydać to możesz tutaj poszukać takiego różowego pudełka, a ja poszukam na górze ?
-No ok, ale włamanie  jest niezgodne z prawiem taaak?- zapytał ironicznie
-To nie jest włamani… To jest tylko odwiedzenie domu mojej starej przyjaciółki…. Nie ważne kto to, okej ?
Dziewczyna weszła na górę, a Zayn został na dole. Chłopak rozglądał się w poszukiwaniu pudełka, kiedy usłyszał pisk. Przestraszył się i postanowił wejść na górę, żeby zobaczyć czy nic się nie stało Megg . 

***********************************************************

A tak wygląda dom Alison w Doncaster: 


Zayn ♥. ♥ 




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz