ROZDZIAŁ IV
Budzik pokazał godzinę 5. Meg
głośno jęknęła i ciężko opadła na łóżku. Po chwili jednak wstała i poszła pod
prysznic. Po godzinnych przygotowaniach była gotowa do wyjazdu. Zniosła torbę
podróżną na dół i postawiła ją przed wyjściem z domu, a sama udała się do kuchni. Ku jej zdziwieniu w
kuchni nie spotkała Horana tylko Malika.
- Ty już na
nogach?- zapytał
- Tak, lecę
do Doncaster.- odpowiedziała
- Kiedy?
- O 8 mam
samolot.
- Mogę z tobą lecieć?- zapytał po chwili
- Co?
- Nie będę
ci przeszkadzać. Obiecuję. Pochodzę trochę po Doncaster. Meg… proszę. Nawet nie zauważysz, że jestem z
tobą.
- Zayn… I
tak nie zdążysz się spakować.
- To
pojedziemy moim samochodem.
- Nie –
odpowiedziała kategorycznie
- No proszę
cię… A wiesz, że ja wiem, że nie jedziesz tylko po to żeby odwiedzić rodzinę.
-
Podsłuchiwałeś?!- wykrzyknęła zirytowana Meg
- Coś mi się
wydaję, że nie możemy mieć obok siebie pokoju..
- Zayn!
- Jak mnie
ze sobą nie zabierzesz powiem o wszystkim Lou. A on na pewno będzie bardzo tym
zainteresowany.
- Szantażyk
? – dziewczyna zastanowiła się chwilę i zaczęła- Za godzinę wyjeżdżamy. Masz się pośpiesz!-
krzyknęła kiedy wyszła z kuchni
Około 8
razem siedzieli w samochodzie i jechali w stronę Doncaster. Zayn kierował, a Meg zajęła się kontaktowaniem
z dawnymi znajomymi.
Tymczasem pozostali dopiero się
budzili. Dzisiaj wyjątkowo nikt nie miał problemu ze wstaniem. Zrobili razem
śniadanie oraz zasiedli do skonsumowania go. Chłopców zdziwiło czemu nie ma z
nimi przy stole Meg, a dziewczyny czemu nie ma Zayna. Panienki wytłumaczyły
chłopcom, dlaczego nie ma Meg. Harold
poszedł do pokoju Malika by sprawdzić czy jeszcze śpi, ale nikogo tam nie
zastał. Zszedł na dół i poinformował o tym resztę. Liam postanowił do niego
zadzwonić, ale ku jego zaskoczeniu odebrała Maggi.
- Zayn nie
może teraz rozmawiać.
- Gdzie on
jest?
- Ze mną.
Spokojnie.
- Wzięło was
na romantyczne wycieczki? – zapytał zaciekawiony Harold
- Nie martw
się o moje życie towarzyskie, na pewno jest bardziej kolorowe niż twoje. –
zgasiła go Meggi
- Czemu nam
nie powiedzieliście, że wyjeżdżacie?
- Zayn
zapomniał wam zostawić kartki.
- Meg, czemu
wzięłaś ze sobą Zayna?- zapytała po polsku Aleksa
- Przejrzał
nas. Podsłuchał wczorajszą rozmowę i zagroził, że powie Tommo. – wytłumaczyła po
polsku
- Niech on
tylko wróci.- dodała Julka
- Obiecał,
że nie będzie wchodził mi w drogę. Trzymam go za słowo.
- Ja też się
cieszę, że większość z tego co mówicie rozumiem – zaczął Lou
- Musimy
kończyć, paaa- rozłączyła się Meg.
-Zayn pewnie
pojechał ją tylko zawieść, bo chciała się zobaczyć z rodzicami, a co do sprawy
z Alison to proszę cię nie siej na ten temat domysłów. Nie zamierzamy nic w tym
kierunku robić- wytłumaczyła się Lou Aleksa. Po chwili zaczęła inny temat po
angielsku - Więc jakie plany na najbliższe dni?-
- Ja jutro
jadę do mamy – poinformował Styles
- Ja też
jadę do rodziny, ale dopiero pojutrze- powiedział Niall
- A ja z
Julką wyjeżdżamy na małe wakacje. – poinformował Lou
- A ty Liam?
– zapytała Julka
- Jadę do
wujka. Na dwa dni.
- No to fajnie-
powiedziała Aleks
- A ty dokąd?-
spytał się Horan
- A ja
zostaje w Londynie. Za dwa dni ma przyjechać mój Ojciec z jakąś niespodzianką… Może
wtedy dam mu te perfumy, które pomógł mi wybrać Harry, zobaczymy czy mu się
spodobają.
- No
ciekawe… Ale nie martw się, postaram się szybko wrócić, żebyś nie siedziała
sama. – powiedział Harry a Aleksa tylko się
do niego uśmiechnęła.
Tym razem po
śniadaniu sprzątała Julka z Louisem. Dyskutowali o tym gdzie wyjechać. Lou
stale proponował jakieś dalsze miejsca, ale Jula upierała się przy tym by
zostać gdzieś niedaleko Londynu. Kłócili się na ten temat ponad godzinę,
aż zirytowany Liam powiedział by lecieli
na Karaiby. Lou przyjął tą propozycję bardzo dobrze, ale dziewczyna kazała im
tylko puknąć się w głowy i wyszła do salonu.
- No to
chociaż Paryż. – powiedział Lou niedający za wygraną.
- Ok. Lećmy
do Paryża, na kilka dni i daj mi święty spokój.- dziewczyna w końcu dała za
wygraną
- Świetnie,
dzisiaj wylatujemy.
- Jutro.
- Dzisiaj
- Jutro,
albo nie jadę.
- Okej, to
jutro rano.
- Nie mogę
się doczekać. – powiedziała bez przekonania
Wieczorem każdy się pakował no
może oprócz Aleksy, która pomagała spakować się Julii. Dziewczyny przez chwile
nie odzywały się do siebie, ale kilka minut później podjęły rozmowę.
- Czemu nie
chcesz lecieć do Paryża? Tam jest naprawdę ślicznie.
- Nie lubię
gdy Lou wydaje na mnie pieniądze.
- Ale to
twój brat.
- I co z
tego?
- Masz dowód
na to, że cię kocha.
- Ja też go
kocham. Ale są inne sposoby na okazanie miłości poza tym jak spotkają nas jego fanki to mnie chyba zabiją.
- Nie
przesadzasz?
- No okej…
może troszkę….
- Będzie
dobrze, Lou nie pozwoli cię skrzywdzić.
- Dziwnie
się czuję, lecąc z nim na wspólne wakacje po paru latach.
- Więc teraz
twoim zadaniem jest wykorzystanie tego jak najlepiej!
Było późne
popołudnie kiedy Maggi i Zayn dojeżdżali do Doncaster. Podczas podróży dużo ze sobą nie rozmawiali,
ponieważ ona była zajęta pisaniem wiadomości do znajomych, a on prowadzeniem jazdy.
- Pod jaki
adres mam jechać?
- I tak nie
trafisz – powiedziała po chwili trzymając klucze, które przed chwilą znalazła-
Zjedź na pobocze.
- Twój brak
wiary we mnie, mnie przeraża. Wystarczy, że podasz adres.
- Nie
jedziemy do mojego domu. – rzekła a chłopak spojrzał na nią zdziwiony - Zjedź na pobocze.
Chłopak
zjechał na pobocze i obydwoje zamienili się miejscami. Teraz jechali w drugi
koniec miasta. Do starego domku. Pół godziny później stali już przed domem do
którego zabrała ich Meg.
- Tak się na
mnie mścisz? Zamkniesz mnie tutaj i zagłodzisz ? – zapytał chłopak z udawanym
przerażeniem
- Świetny
pomysł – pochwaliła go
- A tak na
serio, czemu nie pojechaliśmy do ciebie?
- Nikt w Doncaster
nie może się dowiedzieć, że tutaj jestem.
- Dlaczego?
- Myślisz,
że ludzie powiedzą ci prawdę jak cię znają…. Komu jak komu, ale tobie nie
powinnam tego tłumaczyć.
Dziewczyna
wyszła z samochodu zamykając za sobą drzwi. Czekała, aż wysiądzie jej
towarzysz. Gdy wysiadł zamknęła samochód i poszła z nim na tyły domu. Gdzie
znajdowało się wejście do piwnicy.
- Czemu nie
wchodzimy głównym wejściem?
- Tu jest
bardziej straszne. I jest tam piwnica. Coś dla ciebie. – powiedziała wymijająco
- Długo masz
zamiar się jeszcze na mnie boczyć?
- Do końca
życia.- powiedziała wchodząc do domu – Schyl się –schyliła się, a gdy on tego
nie zrobił pociągnęła go w dół, po chwili na wysokości ich poprzedniej pozycji
z węża trysnęła woda, a tam gdzie stali na podłodze było pełno mąki i kleju.
- Dużo tutaj
takich niespodzianek?
- Trochę się
tego znajdzie. Ale nie zagraża to twojemu zdrowiu, co najwyżej dumę. –
powiedziała chytrze się do niego uśmiechając .
Przeszli
przez długi korytarz prowadzący do schodów. Kiedy to dziewczyna powiedziała,
żeby Zayn tam został, ponieważ dalej da
sobie radę.
-Nie, nie ma
mowy. Wlazłem tutaj i zamierzam ci teraz pomóc. Trzeba było mi wcześniej
powiedzieć, to bym nie wchodził .
-Mój błąd.-
Przyznała się Meggie
Zaczęli
wchodzić po schodach pełnych pajęczyny. Po chwili doszli do drzwi prowadzących
do głównego holu. Dziewczyna powoli otworzyła je, upewniając się czy na pewno
nikogo nie ma. Kiedy znaleźli się na parterze Meg zaczęła:
-To jeśli
chcesz się do czegoś przydać to możesz tutaj poszukać takiego różowego pudełka,
a ja poszukam na górze ?
-No ok, ale
włamanie jest niezgodne z prawiem taaak?-
zapytał ironicznie
-To nie jest
włamani… To jest tylko odwiedzenie domu mojej starej przyjaciółki…. Nie ważne
kto to, okej ?
Dziewczyna
weszła na górę, a Zayn został na dole. Chłopak rozglądał się w poszukiwaniu
pudełka, kiedy usłyszał pisk. Przestraszył się i postanowił wejść na górę, żeby
zobaczyć czy nic się nie stało Megg .
***********************************************************
A tak wygląda dom Alison w Doncaster:
Zayn ♥. ♥


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz