Ostatni raz ROK 2011, DONCASTER
Trzy
licealistki siedziały w salonie i oglądały właśnie wiadomości, które od samego
rana mówiły o tym samym. Ich telefony od kilku godzin nie milkły. Spojrzały
ostatni raz na ekran telewizora gdzie pokazywano zdjęcie ich zaginionej
przyjaciółki i wyłączyły odbiornik.
- Musimy porozmawiać o tym co się stało - powiedział jeden z ich rodziców
- Chcemy żebyście wyjechały stąd dopóki cała sprawa nie ucichnie - powiedział inny rodzic
- Dokąd?- zapytała brunetka o zielonych oczach
- Do Polski
- Jeżeli teraz tak nagle wyjedziemy to my zostaniemy oskarżone o zaginięcie Alison- zaczęła krzyczeć blondynka
- Nas też to przerasta. Wiem co czujecie… - powiedział ojciec Meg
- Ty nic nie rozumiesz! – znów zaczęła
- Dość! Wyjeżdżacie do Polski gdzie będziecie chodzić do liceum – powiedziała surowo jej matka
Dziewczyna spojrzała na matkę ze łzami w oczach. Chciała coś powiedzieć, ale przerwała jej trzecia z przyjaciółek.
- A co jeśli Ali się odnajdzie?
- Wtedy wrócicie tutaj jeszcze tego samego dnia.
- Kiedy wylatujemy?
- Za 4 godziny. Idźcie się pakować.
Brunetki miały dość całej sytuacji, nie miały nawet siły kłócić się z rodzicami. Dziewczyny rzuciły wściekłe spojrzenia swym rodzicom i każda poszła do swojego domu by spakować swoje rzeczy.
Na lotnisku żadna z nich nie pożegnała się z rodzicami, od razu udały się na odprawę. Chciały w ten sposób ich ukarać.
Następnego dnia witały już Polskę na lotnisku w Warszawie. Wszystkie trzy dziewczyny dopiero teraz zrozumiały, że pozwoliły sobą dyrygować. Chodź były już prawie pełnoletnie ich rodzice nie pozwoliły im znaleźć Alison. Teraz mogły już tylko czekać lub działać na własną rękę.
- Musimy porozmawiać o tym co się stało - powiedział jeden z ich rodziców
- Chcemy żebyście wyjechały stąd dopóki cała sprawa nie ucichnie - powiedział inny rodzic
- Dokąd?- zapytała brunetka o zielonych oczach
- Do Polski
- Jeżeli teraz tak nagle wyjedziemy to my zostaniemy oskarżone o zaginięcie Alison- zaczęła krzyczeć blondynka
- Nas też to przerasta. Wiem co czujecie… - powiedział ojciec Meg
- Ty nic nie rozumiesz! – znów zaczęła
- Dość! Wyjeżdżacie do Polski gdzie będziecie chodzić do liceum – powiedziała surowo jej matka
Dziewczyna spojrzała na matkę ze łzami w oczach. Chciała coś powiedzieć, ale przerwała jej trzecia z przyjaciółek.
- A co jeśli Ali się odnajdzie?
- Wtedy wrócicie tutaj jeszcze tego samego dnia.
- Kiedy wylatujemy?
- Za 4 godziny. Idźcie się pakować.
Brunetki miały dość całej sytuacji, nie miały nawet siły kłócić się z rodzicami. Dziewczyny rzuciły wściekłe spojrzenia swym rodzicom i każda poszła do swojego domu by spakować swoje rzeczy.
Na lotnisku żadna z nich nie pożegnała się z rodzicami, od razu udały się na odprawę. Chciały w ten sposób ich ukarać.
Następnego dnia witały już Polskę na lotnisku w Warszawie. Wszystkie trzy dziewczyny dopiero teraz zrozumiały, że pozwoliły sobą dyrygować. Chodź były już prawie pełnoletnie ich rodzice nie pozwoliły im znaleźć Alison. Teraz mogły już tylko czekać lub działać na własną rękę.
ROK 2012, WARSZAWA
W Warszawie
mieszkały już prawie rok. Dziś skończyły naukę w liceum co prawda w
przyśpieszonym tempie, ale zrobiły to tylko dlatego by prędzej wrócić do domu.
Pytanie tylko czy nie za późno? Alison nie została znaleziona, chodź minął już
prawie rok nie dostały żądnej wiadomości o postępie śledztwa w tej sprawie. Nie chciały wracać do swojego
rodzinnego miasta, dlatego ich kolejnym przystankiem są obrzeża Londynu.
Zamieszkają tam wraz ze starszym bratem Julki. Lou ma swój zespół przez co dużo
czasu będzie miał zajęte, a dziewczyny wystarczająco dużo by odkryć co stało
się z Ali. Przez pewien czas nie odkryją dużo, ale pewne wiadomości skłonią je
do tego by chodź na chwilę wróciły tam gdzie się wychowały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz