piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział VII


Oczami Liama :

Lot minął mi całkiem  dobrze  na lotnisku czekał już mój wujek . Spakowaliśmy moje bagaże do samochodu  po godzinie  byliśmy już na miejscu. Samochód zatrzymał się pod niewielkim domkiem, który był otoczony drzewami. Spojrzałem na domek, a firanka w oknie się poruszyła i chwilę potem z domku wyszła starsza kobieta witając mnie z uśmiechem.
-  Witaj ciociu dawno się nie widzieliśmy , trochę się stęskniłem .
-Ja tez się stęskniłam , ależ ty jesteś chudziutkiJ… chodź zrobiłam pyszny obiad
O boże zaczęło się- pomyślałem.
Po  zjedzonym obiedzie poszedłem na górę  rozpakować swoja walizkę. Kiedy rozpakowałem pierwszą walizkę zadzwonił mój telefon był to Lou.
- No siema jak tam u wujka?- zapytał Lou
- A , dziękuje dobrze , a jak tam w Paryżu? –zapytałem
A jak tam Jula ?- dodał po chwili
- Dobrze masz od niej pozdrowienia- odpowiedział Lou .Dobra musze kończyć , bo ktoś się dobija do drzwi narazie


Gdy rozpakowałem swoje walizki zszedłem na dół do wujka aby go powiadomić że wychodzę na miasto.






Oczami Julii:
Następnego dnia umówiłam się z Katy na kawę , aby pogadać o Alison.
O 15 Katy czekała na mnie w umówionym miejscu.
-Hej , przepraszam , że musiałaś na mnie czekać. – powiedziałam
- Cześć , nic się nie stało . – powiedziała -Do rzeczy chciałaś o czymś ze mną pogadać? – zapytała kiedy zamówiłyśmy po kawie
-Tak posłuchaj , chciałam się dowiedzieć czy wiesz , może coś o Alison? –zapytałam – Patrick opowiadał mi, że ona brała narkotyki
-I imprezowała- dodała – Mieszkałam z nią kiedyś przed dwa miesiące. Podczas wakacji.
- Kiedy próbowała uciec od Doncaster. – przypomniałam sobie
- Tego nie wiem… ale kiedy z nią mieszkałam zauważyłam, że udaje kogoś kim nie jest. – odpowiedziała
- Czekaj… Jak to udawała kogoś kim nie jest?
- Pewnego razu kiedy sprzątałam w naszym pokoju. Natknęłam się na brązową perukę. Kiedy zapytałam się co to jest, ona odpowiedziała że po prostu się bawiła. Później okazało się, że Ali podawała się za kogoś kim nie jest.- opowiedziała
Przez dłuższą chwile milczałyśmy. Zastanawiałam się dlaczego Alison przebierała się za kogoś innego. Przecież w jej obecności i dwóch pozostałych przyjaciółek wciąż powtarzała, że jest zadowolona ze swojego wyglądu.  Byłam pewna, że nie robiła tego ze względu na wygląd. Więc dlaczego? – zadałam sobie pytanie w myślach. Z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek mojego telefonu.
- Przepraszam – rzuciłam w stronę Katy i odebrałam telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Liam.
-Hej Jula , dzwonie zapytać się jak tam wakacje z braciszkiem?- zapytał
-Wiesz bywały lepsze , ale da się żyć, a jak tam u wujka? -dodałam po chwili
-No nie za dobrze , bo  wujek jutro wyjeżdża z ciocią do Włoch i będę musiał wrócić do Londynu-powiedział
-Uuu… szkoda będziesz sam siedział w tym dużym domu
-Mam nadziej , że jakoś przeżyje- powiedział
-Liam przepraszam , ale ja muszę kończyć , mam drugą to Lou.
 Nie czekając na jego odpowiedź. Odebrałam połączenie od Lou.
-Słucham cię braciszku co chcesz tym razem od mnie ?
-Mam tylko jedno pytanie , gdzie ty do cholery jesteś wyszłaś i nic mi nie powiedziałaś- zapytał  zdenerwowany
-Lou  nie denerwuj się jestem na kawie z Katy.- powiedziałam uspakajając go
- Wracaj już. - poprosił
- Okej  , narazie.



Podziękowałam Katy za spotkanie i przeprosiłam, że muszę tak szybko wyjść. Doskonale mnie zrozumiała. Do hotelu doszłam po 20 minutach, nie śpiesząc się i podziwiając widoki Paryża.
- Dzwonił do ciebie Liam? – zapytał od razu kiedy weszłam do pokoju
- Tak – odpowiedziałam powoli
- Co ci mówił? – dopytywał
- A  co cię to interesuje?
- Tak pytam
- Mówił że wraca wcześniej do Londynu.
- Nie szkoda ci go?
- Lou… Co ty…
- Nie, nic. Możesz iść do siebie.
- Tylko po to miała wracać do hotelu? Co chciałeś się dowiedzieć po co dzwonił do mnie Liam?
- Tak – odpowiedział automatycznie – To znaczy nie – zaczął się szybko tłumaczyć – Za godzinę Idziemy na kolacje-powiedział zmieniając  temat- A teraz sioo do siebie. – wygonił mnie z pokoju, praktycznie siłą.

Tak , jak było ustalone po godzinie z Lou zeszliśmy na dół na kolacje…

-I co dowiedziałaś się coś nowego o Alison?- zapytał przerywając niezręczną cisze Lou.
-  W zasadzie to nie wiele  …- powiedziałam , ale w mojej głowie kłębiło się tysiące myśli o co chodziło Katy z tym „Udawała kogoś kim nie jest”.
-Jula wszystko dobrze?- zapytał Lou
-Tak jest ok. , przepraszam cie Lou , ale ja idę się położyć jakoś nie jestem głodna-powiedziałam i poszłam do swojego pokoju.

Kiedy przekroczyłam próg pokoju zaczął dzwonić mój telefon był  to Liam.
-Słucham , ehmm, on się nazywa Hotel 69, a po co ci to?- zapytałam zdziwiona , po czym dodałam , że musze kończyć  bo ktoś puka do drzwi.

Zakończyłam rozmowę z Liamem i poszłam otworzyć drzwi… Moim oczom ukazał się …
-Liam , co ty tu robisz? –zapytałam z wyraźny zdziwieniem na twarzy
-No , jak to co przyjechałem cię odwiedzić , trochę się stęskniłem. –powiedziała pokazując swoje białe ząbki…
 –Przecież ty miałeś być u wujka-powiedziałam
-No przecież  mówiłem ci , że wujek wyjeżdża , więc nie chciałem siedzieć sam w domu i … jestem nie cieszysz się?
-Bardzo się cieszę , ale jestem trochę zdziwiona , proszę wejdź…- powiedziałam  po czym wpuściłam chłopaka to pokoju.