niedziela, 27 stycznia 2013

"Kocha się za nic, nie istnieje żaden powód do miłości."


OCZAMI JULKI
Całą noc przegadałam z Liamem. Nawet nie zauważyliśmy tego, że z godziny 21 zrobiła się 4 w nocy. Kiedy jestem z Liamem nie odczuwam płynące wokół mnie czasu. Dziwne… Spojrzałam na zegarek, który stał na szafce nocnej obok łóżka. Zegarek elektroniczny wskazywał 16:34
- Jeszcze się zegarek popsuł, świetnie… - powiedziałam zaspana.
Wzięłam do ręki swój telefon i spojrzałam na wyświetlacz by sprawdzić godzinę, on również wskazywał 16:34. Podniosłam się do pozycji siedzącej, rozejrzałam się dookoła ale w pokoju byłam sama. Na poduszce obok mnie leżała biała kartka zwinięta na pół z moim imieniem. Wzięłam ja do ręki i przeczytałam jej zawartość na głos:
„W łazience przygotowałem dla ciebie strój. Załóż go i przyjdź do pokoju Lou.             
   – Liam©
Zgodnie z instrukcjami poszłam do łazienki i zobaczyłam tam wiszący pokrowiec, a obok niego pudełko z butami. W pokrowcu była śliczna sukienka. Założyłam ją i rozczesałam swoje kasztanowe włosy, zrobiłam delikatny makijaż. Założyłam jeszcze tylko buty i poszłam do pokoju Lou, jak było napisane na karteczce. Po chwili stałam już pod pokojem mojego brata. Zapukałam delikatnie. Cisza. Nacisnęłam delikatnie klamkę, drzwi były otwarte, weszłam do środka. Na stoliku w centrum pokoju znajdował się duży wazon róż a przy nich kolejna kartka, tym razem dużo większa.
„ Mam nadzieję, że nie jesteś słaba w orientacji terenu. Szukaj. A dojdziesz do celu. „
- W podchody zachciało im się grać… Świetnie. – powiedziałam na głos
Wzięłam kartkę i jedną z róż. Do liściku była dołączona mapa, którą pewnie narysował któryś z chłopaków. Szłam zaznaczoną drogą i jednocześnie zastanawiałam się gdzie tak naprawdę zaprowadzi mnie ta mapa. W pewnym momencie zgubiłam się i nie wiedziałam gdzie dalej iść. Na szczęście niedaleko szedł straszy mężczyzna, którego zapytałam o drogę. Uśmiechnął się gdy pokazałam mu mapę, powiedział mi dokładnie jak tam trafić.
- Udanego wieczoru życzę – powiedział gdy odchodziłam
- Dziękuję – odpowiedziałam
Czy nawet obcy mężczyzna wie gdzie zaprowadzi mnie ta mapa, a nie wiem tego ja? Ukatrupię chłopaków cokolwiek oni wymyślili.  10 minut później doszłam do wyznaczonego miejsca. Przede mną były porozrzucane płatki róż tworząc ścieżkę, która prowadziła po schodach w dół. Zeszłam ostrożnie po schodach. Stojąc na ostatnim stopniu wychyliłam się ostrożnie za murek, a to co zobaczyłam… oniemiałam. (…)
OCZAMI ALEKSY
Dzisiaj miał przyjechać mój ojciec. Dawno go nie widziałam i chciałam zrobić na nim bardzo dobre wrażenie. Zapowiedziałam Niallowi, że rezerwuje kuchnie na cały dzień i jak zgłodnieje to niech idzie do Nando's. Postanowiłam ugotować ulubioną potrawę taty. Kiedy skończyłam z gotowaniem, poszłam się wystroić. Chciałam wyglądać elegancko, ale przy tym czuć się też  wygodnie. Najbardziej kochałam chodzić w dżinsach, ale przy tej okazji wypadało ubrać się w coś wyjątkowego.
Wystroiłam się i pozostało mi tylko czekać. Usiadłam obok Nialla na kanapie w salonie.
-Dlaczego ty mi to robisz? – zapytał blondyn ze smutna minką.
- Kotku, no dobrze. Zostawię dla ciebie resztki. – poinformowałam go z poważną miną, lecz po chwili wybuchłam śmiechem. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko się podniosłam i poszłam otworzyć. W progu zobaczyłam ciemnookiego mężczyznę, który trzymał w ręku mojego ulubionego kwiatka.
-To dla ciebie.- podał jej kwiata
-Och, tato kalanchoe.. Nie trzeba było.- pocałowałam go w policzek i wpuściłam do mieszkania.
Zaprosiłam go do kuchni.
-Co to za ważna sprawa ?
-Ta ważna sprawa musiała zostać chwile jeszcze w hotelu i dopiero do nas dołączy- uśmiechnął się szeroko i kontynuował swoją wypowiedź- Aleks opowiadaj jak ci się tu żyje ? Widzę, że obcięłaś włosy.
-No tak.. Musiałam coś zmienić…
-A jak z pracą? Pracujesz gdzieś?
-Nie jeszcze nie.. Ale rozglądam się.- kręciłam się po kuchni podając jedzenie ojcu
-A może jakbyś wróciła do Doncaster, tam szukają nauczycielki baletu.. A przecież wiem że jakbyś poćwiczyła to byś nadrobiła ten rok. –Stanęłam jak wryta, rozejrzałam się i zobaczyłam jak Niall swobodnie wchodzi do kuchni.
-Dzień dobry panie Wesley, jestem Niall współlokator Aleksy… -uśmiechnął się do nas- mam nadzieję że nie przeszkadzam.. –usiadł na miejscu obok którego miałam siedzieć.
-Witaj młody człowieku - zwrócił się żartobliwie do chłopaka siedzącego naprzeciwko niego
-Niall nie musisz przypadkiem iść do swojego pokoju?- zapytałam blondyna by przypomnieć mu naszą umowę.
-Nie… zrobię sobie tylko herbatę i już idę. – powiedział uśmiechając się do niej
-Wracając do tematu Pagie… -zaczął ojciec
-Tato. – przerwałam mu - Proszę cię nie mów tak na mnie. Wiesz dobrze że tylko Ali tak się do mnie zwracała.
- A ja lubiłem kiedy tak robiła. – powiedział wspominając
- Napijesz się czegoś? – zapytałam by zmienić krępujący temat
- Soku. – powiedział
- Ja naleję. –rzucił Horan wyręczając dziewczynę
Usiadłam naprzeciwko ojca i zastanawiałam się jak rozpocząć  z nim rozmowę. Czas robił swoje. Po tak długim milczeniu, trudno jest mi z nim rozmawiać o błahych sprawach.
-Pyszny obiad. – pochwalił moją prace ojciec
- Dziękuję – podziękowałam szczerym uśmiechem
- Wracając do tematu baletu. W Doncaster jest grupka dzieci, która…- zaczął ale po raz kolejny tego dnia, przerwałam mu
- Nie wrócę do Doncaster. Nie po tym co się tam stało. Za żadne pieniądze…
Ojciec najwidoczniej chciał coś powiedzieć, ale przerwał mu dzwonek do drzwi.  Już podnosiłam się z krzesła by otworzyć drzwi, ale ubiegł mnie Nialler. Kolejny raz tego dnia. Usiadłam z powrotem na swoje miejsce i spojrzałam na ojca, który niemalże nie mógł doczekać się mojej reakcji gdy zobaczę kto przyszedł. To co zobaczyłam kilka sekund później przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
- Damian? – zapytałam zszokowana
- Córeczko kochanie… - zwrócił się do mnie – Poznaj swojego brata.

- Co?! – wrzasnęłam zszokowana – Wiedziałeś o wszystkim?! – zapytałam wściekła nowo przybyłego chłopaka
- Dowiedziałem się kilka godzin wcześniej.- poinformował spokojnie
- To jest jakiś żart. – mówiłam do siebie – To nie może być prawda…
-  Posłuchaj, wszystko wyjaśnię. – powiedział ojciec
- Nie chcę żadnych wyjaśnień.  – powiedziałam
Wyszłam z domu zostawiając ich samych. Muszę to przemyśleć. Dlaczego ojciec nie powiedział mi wcześniej, tylko ukrywał to w tajemnicy? W pewien sposób sama się za to obwiniam. Może to moja wina… gdybyśmy powiedzieli ojcu o mnie i Damianie. Może zareagował mnie odpowiednio. Wszystkie wspomnienia wróciły ze zdwojoną siłą. Każda przeżyta razem chwila. To mój brat… dopiero teraz zaczęłam zauważać wszystkie podobieństwa między nami. Podobieństwa między bratem i siostrą, nie chłopakiem i dziewczyną. Doszłam do parku niedaleko mojego domu. Oparłam się o wielki dąb i bezwładnie osunęłam się, siadając na zielonej trawie rosnącej obok. Nie miałam siły, nie widząc robić po prostu się rozpłakałam.
OCZAMI NIALLERA
Aleks wybiegła z kuchni. Była zła, wściekła ale i rozczarowana. Nie wiedziałem co dzieje się miedzy tą trojką ale miałem ochotę zabić tego chłopaka.
- Możemy my wrócimy później – powiedział Damian
- To będzie najlepsze wyjście – powiedziałem
Goście dziewczyny wyszli, a ja założyłem buty i zamknąłem dom po czym udałem się na poszukania zapłakanej Aleksy. Zmierzałem w kierunku, w którym pobiegła, droga doprowadziła mnie do parku. Szedłem alejkami parku i rozglądałem się za nią. Traciłem już nadzieje kiedy zobaczyłem ja szlochającą pod drzewem. Nie chcąc jej wystraszyć podszedłem i usiadłem obok, by objąć ją ramieniem i pomóc w trudnych chwilach.
- Nie płacz. – poprosiłem
- To był mój chłopak. Chodziłam z nim. Całowałam się z nim. Jak mogłam być tak głupia? – zapytała się szlochając  w moje ramie.
- Nie wiedziałaś o tym. Nie możesz się za to obwiniać.
- Powinnam była się zorientować.
- Ej.. spójrz na mnie – poprosiłem, a gdy nie podniosła wzroku, chwyciłem jej podbródek i podniosłem do góry zmuszając ją by spojrzała mi w oczy – Wszystko będzie dobrze. Wyjaśnisz to z nimi, a smutek kiedyś minie.
Otarłem jej spływające łzy z policzka i po wpływem sytuacji delikatnie pocałowałem w usta.
- Przepraszam nie powinienem… - odsunąłem się od niej
Dziewczyna nie chciała mi dać wytłumaczyć mojego zachowania. Teraz to ona mnie pocałowała. Bardziej namiętnie z większą zachłannością.
OCZAMI JULKI
Siedział na środku niewielkiego placu na krześle barowym z gitarą w ręku, gotowy by zaśpiewać. Obejrzałam się za siebie, zobaczyć by nikogo za mną nie ma. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam niewielki stolik pod drzewem nakryty talerzami. Porozsypywane płatki róż dodawały temu miejscu uroku i cudowną delikatną woń. Chciałam już coś powiedzieć, ale Liam w tym samym monecie zaczął śpiewać piosenkę. Słuchałam jej z wielkim zafascynowaniem, spijałam z jego usta każde zaśpiewane słowo. Byłam nim oczarowana.
- Romantyczne niespodzianki po tym napach w kuchni? – zapytałam kiedy skończył, podchodząc do niego.
- Nie możesz po prostu podziękować? – zapytał
- Mogę. – powiedziałam i pocałowałam go, a on nie pozostał mi dłużny.