Zaraz po wyjściu z domu Alison pojechałam z Zaynem na obrzeża
Doncaster. Udaliśmy się do pierwszej lepszej kawiarni. Wybraliśmy stolik w
cichym kącie obok dużych okien. Mulat usiadł naprzeciwko mnie i przyglądał mi
się kiedy zamawiałam kawę.
- Dlaczego się tak na mnie patrzysz? – zapytałam
- Tak… po prostu. – odpowiedział
- Dziwny jesteś. – skwitowałam
- Ty też. – powiedział i uśmiechnął się do mnie – Gdzie będziemy
nocować?
- Ja w swoim pokoju, a ty w piwnicy. – powiedziałam poważnie
Chłopak zaśmiał się jakby myślał, że żartuje i oczekiwał aż ja się
zacznę śmiać, ale to nie nastąpiło
- Żartujesz, prawda?
- Hehehe – zaczęłam się śmiać, a on zaraz ze mnę –Nie.
Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Zayn, spokojnie… - powiedziałam kładąc dla żartów swoją rękę na jego
– Mam duże łóżko.
Spojrzeliśmy sobie w
oczy, a ktoś zapukał w szybę. Oboje odwróciliśmy głowę by spojrzeć kto to. Chłopak,
którego znałam tak dobrze kazał mi tylko wyjść z kawiarni i iść za nim.
Spojrzałam jak się oddala i wstałam ze swojego miejsca by zrobić to co mi
kazał.
- Zaraz wrócę. Poczekaj tu na mnie i pod żadnym pozorem nie idź na
mną. – odpowiedziałam
Wyminęłam kelnera, który niósł właśnie nasze zamówienia i poszłam w
stronę starego lasu naprzeciwko kawiarni. Minęłam tabliczkę z napisem „Zakaz
wstępu” i weszłam 100 metrów w głąb lasu gdzie czekał już na mnie oparty o
jedno z wielkich drzew.
- Więc teraz będziemy spotkać się w lesie? – zapytałam na wstępie bez
żadnego powitania
- Trudno cię znaleźć, Maggie… Nie rozmawialiśmy ze sobą od 2 miesięcy.
- Cóż od dwóch miesięcy
cię unikam.
- Czego znów ode mnie chcesz? – zapytałam
- Nie od ciebie. Szukam Aleksy. Pomożesz mi.
- Aleksy? I w czym ja mogę ci pomóc?
- Znaleźć ją, kochana. Wiesz gdzie jest.
- Nie rozmawiałam z nią… Boże, aż za długo.
- Ty pomożesz mi ja znaleźć, a ja pomogę ci
znaleźć zabójcę Alison. – spojrzałam na niego wściekła – Nie patrz na mnie tym
sądnym spojrzeniem. Jeszcze mi podziękujesz za to co ci powiem.
- Ma coś czego bardzo potrzebuję.
- Nie powiem ci gdzie jest, ale możesz mi powiedzieć czego szukasz a
ja pomogę ci to znaleźć.
- Skąd wiesz, że mieszkam teraz w Londynie?
- Twoja matka jest bardzo towarzyska
- Miałeś się nie zbliżać do mojej rodziny! – krzyknęłam i podeszłam do
niego niebezpiecznie zbliżając odległość między nami.
Nasze twarzy dzieliły centymetry, a ja
patrzyłam na niego wściekła. W pewnym momencie złapał mnie za ramiona i
przyparł do drzewa.
- Posłuchaj słoneczko… - zaczął groźnie
- Klaus, wypuść mnie proszę. – powiedziałam przerażona jego tonem
- Powiedź tylko gdzie jest Aleksa.
- Nie wiem.
- Kłamiesz. Twoje serce bije szybciej.
- Ty pierwszy… Ty powiedź mi kto zabił Alison.
- Nigdy nie powiem ci kto zabił Alison, ale mogę naprowadzić cię na
trop
- Zrób to – zażądałam
- Mmmm…. – zaczął się zastanawiać – Dziś wieczorem twoja matką robi
dla ciebie kolację, niespodziankę. Wyobraź sobie, że mnie na nią zaprosiła.
Dziś wieczorem ty powiesz mi gdzie jest Aleksa, a ja przyniosę ci kilka starych
rzeczy Alison. Leć do swojego kochasia bo ci ucieknie.
- Nie mów tak, jakby cię to obchodziło i nie wtrącaj się w moje życie.
Miałeś swoje 5 minut. – powiedział
oschle.
Wychodząc z lasu spojrzałam na kawiarenkę w której siedział Zayn.
Siedział przy stoliku ze spuszczoną głową i przyglądał się swojej kawie.
Szybkim krokiem pokonałam ulicę i weszłam do pomieszczenia by po chwili usiąść
naprzeciwko mulata.
- Przepraszam, że nie było mnie tak długo. – powiedziałam na wstępie
- Kto to był? – zapytał podnosząc na mnie wzrok
- Nikt godny twojej uwagi. – powiedziałam
wymijająco biorąc duży łyk letniej już kawy
- Klaus. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą
- Skąd go
znasz?
- Poznałam go
gdy byłam w Polsce. Możesz już przestać?
- Cholera… Zayn
czy ja wpierdalam się w twoje życie prywatne?
Spojrzał mi
głęboko w oczy, jakby chciał coś z nich wyczytać. Po minucie dał jednak za
wygraną i spuścił wzrok mrucząc pod nosem ciche przeprosiny. Dopiłam resztę
swojej kawy i powiedziałam:
- Możemy jechać
już do mnie? Jestem zmęczona - powiedziałam
Chłopak przytaknął po czym wstaliśmy zostawiając pieniądze na stoliku
za nasze zamówienie. Droga do mojego domu z obrzeży Doncaster zajęła nam 20
minut przez liczne korki. Dojeżdżając wyciągnęłam z torebki dawno zapomniany
pęk kluczy. Dochodziła godzina 17, moja mama nadal była w pracy. Nie miałam
ochoty rozmawiania z nią i odpowiadania na jej pytania. Weszliśmy do domu i
poszliśmy od razu na górę. Zajrzałam do pokoju gościnnego gdzie miał spać Zayn,
ale panował tam kompletny nieład. Nie miałam siły sprzątania tego teraz, ale
Zayn musiał gdzieś zostawić swoje rzeczy.
- Chodź do mojego pokoju. – powiedziałam niosąc swoją torbę podróżną.
- Więc jednak będę spał z tobą? – zapytał
- Oczywiście. – powiedziałam w żartach – Rozgość się. – rzuciłam do
niego – Jeżeli chcesz idź się odświeżyć, a ja przygotuję ci pokój gościnny…
- Mieliśmy spać razem. – przerwał mi
- Hahahaha – powiedziałam sarkastycznie
Uśmiechnął się tylko do mnie.
- Tam jest łazienka. – wskazałam mu – A ja zajmę się twoim pokojem. –
wyjaśniłam i skierowałam się w stronę drzwi wyjściowych
- Dziękuję- krzyknął za mną w odpowiedzi zanim zdążyłam zamknąć drzwi
Pokój w, którym miał nocować znajdował się dokładnie naprzeciw mojego.
Gdy byłam młodsza przyjeżdżał do mnie kuzyn, który bardzo często przychodził do
mnie. I jeszcze te cienkie ściany przez które było wszystko słychać w tamtym
pokoju… Godzinę później posprzątałam pokój i zaścieliłam łóżko. Udałam się z
powrotem do mojego pokoju.
- Zayn, twój pokój…- zaczęłam wchodząc, ale umilkłam gdy zobaczyłam
śpiącego mulata na moim łóżku z mokrymi jeszcze włosami.
Podeszłam cicho do szafy i przesunęłam drzwi by wziąć z niego ciepły
koc i przykryć chłopaka. Chodź było lato, na dworze zrobiło się wyjątkowo
zimno. Przykryłam go i sama udałam się pod prysznic zabierając ze sobą
potrzebne rzeczy.
Mama wróciła z pracy o 19. Przywitałam się z nią i pomogłam jej z
zakupami i ich rozpakowaniem. Zayn nadal spał i nie miałam serca go budzić.
Zostawiłam mu tylko kartkę z wiadomością gdzie jestem. Ku mojemu zaskoczeniu opowiedziała
mi o dzisiejszej kolacji, którą przygotuje. Poinformowała mnie również, że
będzie na niej Klaus. Przytakiwałam i udawałam ucieszona faktem, że w końcu go
zobaczę chodź miałam ochotę go zabić. Oczywiście wypytywała mnie o nowinki w
moim życiu. Koniecznie chciała poznać chłopaka z którym przyjechała. Chociaż
wciąż powtarzałam jej, że to tylko mój kolega ona wiedziała swoje. Nie miałam
siły się z nią kłócić więc odpuściłam. Około 20 poszłam do swojego pokoju
przebrać się na kolację. Chcąc czy nie musiałam obudzić chłopaka. Na pewno jest
głodny, a ja nie będę go głodziła.
- Zayn, wstawaj. – powiedziałam
- Jeszcze 5 minut, kochanie – wymamrotał
- Zayn. – powiedziałam głośniej
Obrócił się tak, że leżał na plecach a usta złożył w dzióbek.
- No chyba kpisz… - powiedziałam gdy zorientowałam się czego oczekuje
- Wstawaj, ale już. – rzekłam ściągając z niego koc.
Po długich przekonywaniach wstał. Wytłumaczyłam mu co się szykuję.
Przebrałam się w niebieską sukienkę. Nie lubię chodzić po domu w butach, więc
postanowiłam chodzić boso. Przeglądałam się sobie w lustrze, aż nie odezwał się
dzwonek do drzwi. Skierowałam się w stronę drzwi kiedy usłyszałam dźwięk
przychodzącej wiadomości. Złapałam komórkę i od razu ją przeczytałam. Tak dawno
nie dostałam wiadomości od swojego prześladowcy, że zapomniałam o jego
istnieniu.
„ Tęskniłaś? Nie będę pytać co nowego, bo obserwuję cię przez
cały czas. Skończ to śledztwo, albo ty skończyć jak Alison.
-A”



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz