środa, 2 stycznia 2013

Rozdział VI



- Chłopcy, proszę was zachowujcie się trochę ciszej.- poprosiła Aleksa Nialla i Harrego siedzących obok niej w kuchni. –Ojciec do mnie dzwoni- Połknęła resztki bułki z pomidorem i odebrała telefon. Zaczęła rozmowę ze swoim tatą.
 -Alex możesz nas nie gwałcić- wykrzyknął Horan z podstępem na twarzy.
-Uhuhu… dołączam się do was… Lubię trójkąciki..-zaśmiał się Styles, po czym wczuł się w swoją rolę.- Kochanie mocniej… Nie przestawaj… aaa…
-Co za debile, uspokójcie się. – krzyknęła Aleksa na chłopców, którzy wydawali wielorybie dźwięki-Normalnie jak dzieci. – Pokiwała głową i podniosła się od stołu. Wyszła na próg kuchni, żeby dokończyć rozmowę. – Okej.. Tak tato, naprawdę nic się nie stało… Parę dni w tą, czy w tamtą. No, tak. Paaa.
Dziewczyna powróciła do stołu i z rezygnowaniem zaczęła:
-Tak parę dni w tą czy w tamtą nie robi mi różnicy… Jakoś dam sob...
-Jedź ze mną. –Przerwał jej Harry
-Nie ma mowy, nie lubię rodzinnych spotkań! Nawet jeśli nie jesteśmy spokrewnieni...
- Ten jeden tydzień, nie rób mi tego.. no słońce…- uśmiechnął się do niej, a ona rzuciła mu tylko lekceważące spojrzenie.- I tak  pojedziesz.
-No jedź z nim zobacz jak cię prosi.- rzek ponuro Niall pokazując palcem na klęczącego Stylesa.
 -Będę tego żałować…
-Pakuj się! No już! Wyjeżdżamy późnym popołudniem- krzyczał szczęśliwy chłopak.
Około godziny 17 Harry z Aleksą byli już w drodze. Prognozy zapowiadały wieczór jako ciepły oraz bezchmurny. Ale w rzeczywistości pogoda w każdej chwili mogła się zmienić, ponieważ nadciągały burzowe chmury.
-Może zrobimy przystanek.-Aleksa pokazała palcem na stacje benzynową obok której stałhotel.
-Nawet nie ma mowy… Szybciej dojedziemy.
-No okej, ale żeby później nie było…
-Włącz  radio kotek.
Jechali tak jeszcze parę kilometrów, kiedy to zaczął warczeć oraz turkotać samochód.
-O ja pier**.. Co za grat! –chłopak uderzył rękami w kierownice i wysiadł z auta. Podszedł do maski samochodu i otworzył ją. Z silnika zaczął wylatywać dym. Harry zaczął głośno bluźnić, lecz szybko się uspokoił. Zamknął maską samochodową i usiadł na niej. Brunetka obserwowała jego każdy ruch w ciszy i spokoju. Kiedy chłopak siedział już dłuższy czas na masce, Aleksa zauważyła jego punk obserwacji. Jego uwagę przykuł zachód słońca. Jaskrawo- czerwone słońce zachodzące po woli za linię horyzontu wyglądało pięknie. Dziewczyna postanowiła więc wyjść do Harrego. Usiadła obok niego i zaczęła:
-Coś poważnego z autem?
Czekała dłuższą chwilę na odpowiedź, ale jej nie otrzymała. I dlatego postanowiła zacząć inny temat:
-Ale piękny widok..
-Cudne.. –chłopak odwrócił się do zielonookiej.
Harry patrzył się na Alekse przez dłuższy czas. Po chwili zaczął przysuwać się do niej. Powoli.. Lekkim ruchem, jakby to robił wiele razy, lecz niepewnie, jakby bał się odrzucenia. Ich usta zaczęły się stykać, kiedy zagrzmiało i zaczął padać coraz to grubszy deszcz. Odsunęli się od siebie, żeby zobaczyć co się stało. Szybko schowali się w samochodzie, ale i tak zdążyli przemoknąć do suchej nitki. Obydwoje trzęśli się z zimna.
-I co teraz ?-zapytała dziewczyna wycierając twarz z wody.
Chłopak na odpowiedź tylko pokiwał przecząco głową.
Dochodziła dziesiąta, a pogoda nie uległa zmianą. Harry z Aleksą siedzieli w samochodzie i sprawdzali swoje telefony. Lecz komórki nie mogły załapać zasięgu. Cały ten czas nie rozmawiali ze sobą.
-Muszę się przebrać. –rzuciła dziewczyna-Pójdziesz po walizkę ?
Wesley przesiadała się na tylnie siedzenie, a Styles poszedł jej po walizki. Usiadł na swoim miejscu przed kierownicą i odwrócił się w stronę brunetki.
-Jeśli nie zamierzasz się odwracać to chociaż zamknij oczy.
-Jak sobie pomyślę, że mnie ominą takie widoki to nie ma mowy.
-Zboczeniec!
-A może dokończymy to co zaczęliśmy…?
-A może się odwrócisz?
-Nie.
-No okej.- zdenerwowana dziewczyna zaczęła się przebierać, a chłopak bezproblemowo się temu przyglądał. Zdjęła bluzkę i spodnie, miała lekki problem ze zmianą bielizny, więc wpadła na idiotyczny pomysł. Przesiadła się na przednie siedzenie i okroczyła chłopaka.
-Co ty robisz?- zapytał zdziwiony Harry.
-Nie widać?
-Widać, ale.. masz jakiś problem?
-Oj tak, ze zmianą bielizny.
-W… Czym.. ci… mam… pomóc? –wydukał nie odwracając wzroku od jej ciała.
-W niczym szczególnym…- zbliżała powoli swoje usta do jego. Gdy ich wargi się stykały wyszeptała wprost w jego usta -  Po prostu przestań się gapić.
 Chłopak spróbował ją pocałować, ale ona szybko się odsunęła i zaczęła się śmiać. Przeniosła się na tylnie siedzeniem, a Loczek lekko zdenerwowany i poirytowany wyszedł z samochodu nie zważając na padający deszcz.  Po chwili wyszła również Aleksa i stanęła obok Stylesa.
-Powinieneś się przebrać. Będziesz chory.
- Trudno- uciął nawet na nią nie patrząc.
- O co ci chodzi? –zapytała zdziwiona.
-Jesteś ślepa czy co?! Cały ten czas próbuję cię pocałować… I jeszcze ta akcja sprzed kilku minut…
-Harry…
-Zakochuję się w tobie, a ty to olewasz…
-To więc rozkochaj mnie w sobie.- powiedział nie patrząc na niego. Po chwili otworzyła drzwi od samochodu i wzięła swoją torbę. Założyła spodnie i bluzę, którą wcześniej zdjęła.
-Idę do hotelu, który mijaliśmy. Idziesz ze mną czy wolisz nocować w aucie?
-Owszem idę -otrząsnął się z zamyślenia

**********w hotelu********
-I co z pokojami ? – zapytał Harry wchodząc do hotelu z walizkami.
-Jest jeden pokój wolny.
-Okej, to ty weź ten pokój, a ja się prześpię w samochodzie.
-Nie ma mowy! Jest burza i jak coś ci się stanie to sobie tego nie wybaczę… Bierz te walizki, a ja idę po klucz.
Jak powiedzieli tak i zrobili. Dziewczyny poszła po klucz do pokoju. Pół godziny później ona brała już prysznic, a chłopak z nudów rozglądał się po pokoju. Natrafił na barek pełen jego ulubionego napoju- alkoholu. Więc zaczął konsumować pierwszą lepszą butelkę. Położył się na łóżku i włączył telewizor. Wystarczyło kilka minut żeby porządnie zaszumiało mu w głowie.

Następnego dnia
*** Oczami Hazzy***
Obudziły mnie promienie słońca wpadające wprost na moją twarz. Jak na złość do tego wszystkiego towarzyszył mi straszy ból głowy i brak pamięci z wczorajszego dnia. Próbowałem coś sobie przypomnieć, ale na nic się to nie zdało.
Rozejrzałem się po pokoju i nie zauważyłem walizki Aleksy. Przecież ona stała przed łóżkiem, dobrze to pamiętam, bo sam ją tam kładłem. 
Kolejny raz zbadałem pomieszczenie i zauważyłem niewielką karteczkę na stoliczku nocnym. Ruszyłem w jej stronę i dopiero teraz spostrzegłem, że jestem nagi. Jak to mogło się stać, jak ostatni mi czasy spałem w mojej kochanej szaro- niebieskiej piżamie. Ale nie zważając na ten szczegół odczytałem białą karteczkę.
„To nie ma sensu. Nie pasujemy do siebie… Wracam do domu. Przepraszam.”
Od razu dziesiątki.. Nie to za mało. Tysiące myśli przebiegły mi po głowie robiąc wieli chaos. Co się mogło wczoraj stać? Dlaczego Aleksa coś takiego napisała? Zraniłem ją? Czy może się przespaliśmy?
W nerwach szybko się ubrałem i spakowałem swoje rzeczy. Jeśli ona mnie nie chce to po co robię sobie nadzieję?
Samochód zabrała pomoc drogowa, a ja zamówiłem taksówkę i pojechałem do swojej rodziny z czy bez Aleksy mile spędzić ten cały tydzień. 
*******************************************************

 Ufff... W końcu ten rozdział dodany. Mam nadzieję, że na kolejny nie będziecie tak długo czekać ;)))